Havu's profileHavuPhotosBlogListsMore Tools Help

Havu

The Best

Havu

Occupation
Location
Interests
Jestem Mistrzem, jestem Najlepszy
Dziękujemy za odwiedziny!
Please wait...
Sorry, the comment you entered is too long. Please shorten it.
You didn't enter anything. Please try again.
Sorry, we can't add your comment right now. Please try again later.
To add a comment, you need permission from your parent. Ask for permission
Your parent has turned off comments.
Sorry, we can't delete your comment right now. Please try again later.
You've exceeded the maximum number of comments that can be left in one day. Please try again in 24 hours.
Your account has had the ability to leave comments disabled because our systems indicate that you may be spamming other users. If you believe that your account has been disabled in error please contact Windows Live support.
Complete the security check below to finish leaving your comment.
The characters you type in the security check must match the characters in the picture or audio.
Zé Tropicalwrote:

Hebergeur d'image

Your space is very nice. Congratulations !
Best wishes from Salvador.

 

Mar. 23
Oksanawrote:
Kurcze niezły jesteś!!!!naprawdę podziwiam cię,zresztą co ja pisze sam dobrze wiesz że jestes wielki:D pozdrawiam,pa
Jan. 12
Ładnie ściemniasz :D z tego co wiem Janne Happonen nie zna języka polskiego. Ale jestem pełen podziwu, że chce Ci się pisać na blogu 'podszywając' się pod jego osobę :D Pozdrawiam ;)
Dec. 26

wtorek, 23.6.2009

Nie wiedziałem, gdzie jestem, kiedy wpadł Vaciak i wyciągnał mnie na trening. Jakoś w ubiegłym tygodniu miałem urodziny, później nastał Juhannus, więc zrozumiałe, że przez kilka dni świętowaliśmy. Niestety, Vaciak był bezlitosny i zagonił mnie na trening. Na Puijo miła niespodzianka - moi przyszli koledzy reprezentacyjni, Japońce. Będę niezaprzeczalnie gwiazdą tamtejszej ekipy, biorąc pod uwagę ich wyczyny. Ylianttila najpierw puszczał ich z K90, a później zwątpił i zagonił na K65. Mam nadzieję, że moja mistrzowska forma doda im ducha i podtrzyma morale ekipy.

Z naszych pojawili się tylko Larinto i niedojda Lindström. Myślałem, że on w ogóle skończył już ze skakaniem, a tu taka niespodzianka. Larinto chodził skrzywiony - pewnie mu Niemego zabrakło. Reszta nie dotarła. Pastuch pewnie kontynuował świętowanie, a Matti jako oficjalny powód podał, że nie chce pogłębiać kryzysu Hiihtoliitto i zostanie w domu. Podejrzewam, że ma to jakiś związek z nową kanapą Mattiego, którą kupił z oszczędności z butelek i puszek po piwie.

W każdym razie Larinto i Lindström robili za doskonałe tło dla mojej mistrzowskiej formy. Aż mi żal, że nie było żadnych tłumów, by obserwować moje loty. Ale to Finlandia, niewdzięczny naród, który cieszy się z powrotu Emeryta Aho. Pojawiło się kilka zgrzybiałych staruszek oraz jakaś jedna laska, która wyglądała na bardzo posikaną, kiedy jej odpowiedziałem na powitanie. Dziwię się, że nie poprosiła o autograf - ale to pewnie moja wielka fanka i moimi autografami ma wytapetowany pokój. Lindström, który chyba zapomniał, co to fanka, przyszedł sam i zaczął ją zagadywać. Dziwne, nie przypominam sobie, żeby Lindström był taki obrotny - co za desperacja.

Za dwa dni jedziemy do Ruki, skakać pierwszy konkurs Veikkaus Tour. Reszta cyklu dopiero za miesiąc - nie wiem, co za idiota wymyślił tę Rukę, ale nie narzekam, bo tam nigdy nie wieje.

Ylianttila unika odpowiedzi na pytanie, co z moim przyjęciem do kadry... Przestaje mi się to podobać.

czwartek, 4.6.2009

Zacząłem przygotowania do następnego sezonu. Postanowiłem zostać na czas letni w kraju, bo w Japonii za dużo ludzi i tłok na skoczniach. Dziś Vaciak zwołał nas na pierwszy trening na Puijo, co nie było najlepszym pomysłem. Vaciak waży średnio tyle co trzech skoczków, więc jest odporny na wszelkie ruchy powietrza. Tymczasem w prowincji huragan mamy - pozrywało linie elektryczne i według gazet 50 tysięcy domów nie ma prądu. Vaciak kazał nam być mężczyznami i zasuwać na skocznię, choć krzesełka z wyciągu wiatr porwał i uniósł ze sobą. Podobnie stało się z Joonasem, który dostał na buli podmuch i zawisł na świerku. Ja w ogóle się nie odbiłem na progu, więc udało mi się wylądować bezpiecznie na 50-tym metrze. Matti z kolei dostał podmuch z przodu i poleciał na 150-ty metr - czyli lądował na płaskim. Ale ten spryciarz ustawił sobie tam kanapę i rozłożył wszędzie wokół poduszki.

Trening skończył się, kiedy Vaciakowi zwiało krótkofalówkę, zaś sam Vaciak prawie został pozbawiony łysej glacy, kiedy ponad wieżą trenerską przeleciał talerz anteny satelitarnej. Vaciak doszedł do wniosku, że musi wrócić do domu i umocować własną solidniej, bo mu przepadną amerykańskie odcinki "Mody na sukces". Wspominał też o zajściu do elektronicznego po generator prądu, na wypadek gdyby znów odcięli - co zdarzyło się dziś kilka razy...

Powinniśmy byli pojechać do Ruki, tam nigdy nie wieje.

środa, 27.5.2009

Pisałem ostatnio, że po to mamy w okolicy trzy psychiatryki, żeby w nich w ludzi zamykać. Okazało się, że i to nie wystarcza. Gazety teraz trąbią, że z największego wariatkowa w kraju nawiał im czubek - niebezpieczny przestępca. Poważnie wątpię w wymiar sprawiedliwości oraz służby bezpieczeństwa - no ale ja się wyprowadzam do Japonii. Im szybciej, tym lepiej. Na razie zabarykadowałem się w domu i nie ruszam się bez eskorty. Kto wie, kiedy jakiś świr wyskoczy zza krzaka? A wiadomo, że gwiazdy takie jak ja zawsze będą na celowniku.
 
Za eskortę robi mi Joonas, który z powodu kryzysu musiał zamknąć swój jednoosobowy serwis pralkowy i sprzedać jedyną posiadaną pralkę. Codziennie ją rozkładał i składał do kupy w ramach wprawiania się w fachu - co za idiota. Teraz ma w każdym razie dużo wolnego czasu, więc poza odwiedzinami u Sanny zachodzi także do mnie i żali się na cały świat. Nie mogę go słuchać, więc w międzyczasie powtarzam sobie japońskie słówka.
 
Tak sobie myślę, że jak się zwolniło miejsce w wariatkowie, to może by Vaciaka wzięli na odwyk serialowy...?

poniedziałek, 25.5.2009

U nas prawie lato. Śnieg jeszcze leży w niektórych miejscach, ale przysłowie mówi, że fińskie lato jest krótkie i mało śnieżne. Nie mam czasu na internet, ponieważ wciąż załatwiam przeprowadzkę do Japonii. Czekam, aż Ylianttila ogłosi kadrę na następny sezon.
 
Vaciak już to zrobił i nie wiem, czy mu się coś pomyliło, ale w składzie pojawiło się moje nazwisko. A ja zawsze mówiłem, że w tej kadrze nie ma miejsca dla dwóch Janne. Niby Aho oficjalnie do kadry nie należy, ale ja się nie dam nabrać na takie tanie sztuczki. Aho posunął się nawet do tego, że według jakichś rzekomych przepisów FIS-u nie może przez pół roku skakać - nigdy o czymś takim nie słyszałem. Wiem, że to wszystko jest spisek, żeby Mistrza zatrzymać w Finlandii. Moja wola jest jednak niezłamana.
 
Poza tym tu jest niebezpiecznie - w piątek mieliśmy na mieście strzelaninę. Przyszedł jakiś czubek po pijaku na rynek i zastrzelił trzy osoby. A ja się pytam: po co mamy w Kuopio trzy psychiatryki??? Takich powinni zamykać!
 
Pastuch znów jest gwiazdą mediów. Żalił się ostatnio w telewizji, że nie ma sponsora. Co za dureń! Niech się cieszy, że Veikkaus Tour się w ogóle odbędzie. Hiihtoliitto sypie się coraz bardziej - wcześniej odłączyli się skejci i ci no, co z góry na nartach zjeżdżają, a teraz ci normalni narciarze - zostały skoki i kombi, jaki dóóóóóóóóóóóóół. Co gorsza, jak podliczono wydatki wszystkich dyscyplin, to okazało się, że skoczkowie wydają dziesięć razy więcej niż na przykład kombiciule. To mnie niepokoi, bo przecież my oszczędzamy jak się da - na przykład sypiamy na campingu zamiast w Rantasipi w Ruce. To oznacza tylko jedno: przekręt. To na pewno Vaciak odprowadza kasę bokiem na swoje ekskluzywne seriale - przecież z każdego wyjazdu przywozi jakąś serię na dvd. Podejrzewam, że przestały mu się mieścić w domu, więc drugie mieszkanie kupił i tam je składuje. I wszystko jasne!
 
No ale mnie to nie obchodzi. Wyprowadzam się do Japonii, a tam nikt nie żałuje kasy na elitarny sport. Banzai!

sroda, 22.4.2009

Nic nie pisze, bo jestem bardzo zajety. Zalatwiam wyjazd do Japonii i japonskie obywatelstwo. Straszna tam biurokracja, gorsza niz u nas. Chyba ze to wina Vaciaka, ktoremu dalem do przetlumaczenia papiery, skoro on taki zaawanasowany w mowie skosnookich. Moze to nie byl najlepszy pomysl. Nic dziwnego, ze nie mam zadnej odpowiedzi. Nie wiem, co Vaciak napisal w tych papierach. Nie mam nawet gwarancji, ze w ogole je wyslal.
 
Z innych nowosci - ponoc nasza skocznia na Puijo wymaga remontu. Ciekawe, kto to wymyslil? Vaciak chyba nie ma co robic, skoro wystarcza mu czasu na wywiady dla telewizji. (Nic dziwnego, ze moje arcywazne papiery leza podlogiem). No ale Vaciak zobaczy kamere, to od razu glupieje. Powiedzial, ze niedlugo nie da sie skakac na Puijo, bo zawodnikow puszcza sie juz z najnizszej belki, a skoki i tak coraz dluzsze. Oszustwo jakies i tyle. Pewnie chca zmienic profil skoczni specjalnie dla Aho. Jestem oburzony!
 
Ponoc zagrozone sa tez konkursy olimpijskie w Van Cover. Ktos zlozyl pismo, ze powinny sie odbyc tez zawody dla kobiet, a tych olimpiada nie uwzglednia. To baby w ogole skacza na nartach??? Pierwsze slysze... Nie mam oficjalnego zdania, ale uwazam, ze skoki to elitarny sport dla mezczyzn, a baby do garow!!!
 
 

środa, 1.4.2009

Za przykładem Mistrza idą inni. Dziś zadzwonił Ylianttila i radośnie oznajmił, że do Japonii przenosi się także Małysz, więc będę miał odpowiednie towarzystwo. Nie wiem, co to miało znaczyć, ale na wszelki wypadek się obraziłem. W necie rzeczywiście, aż huczy od doniesień. Nie wiem osobiście, czy jest się czym rajcować. Małysz coś tam kiedyś rzeczywiście chyba wygrał, ale przecież nie może się równać z takim mistrzem jak ja. Nie mam nic przeciwko skakaniu z mniej lub bardziej bliskimi kolegami, ale niech sobie nie wyobraża, że zostanie liderem kadry.

wtorek, 31.3.2009

Została mi wyrządzona największa krzywda na świecie i więcej nie zamierzam tak się dać poniżać. Wyprowadzam się do Japonii, to już postanowione, i nic nie odwiedzi mnie od tego zamiaru.
 
Była wiosna, po zawodach w Lahti szykowałem się, by powitać całą tę bandę degeneratów (czyli Puchar Świata) jak to pan w Kuopio na Puijo (w planach było uroczyste otwarcie skoczni z moim występem jako głównym punktem programu), kiedy to ziścił się jeden z moich najgorszych koszmarów. Ten... ten... vittu vittu vittu perrrkele... aż się znów zapowietrzyłem. Ten emeryt Aho, ta największa zmora, amator szpilek, maszyn do szycia oraz turniejów, którego najlepszą decyzją życiową było przejście na emeryturę, ogłosił, że wraca do skoków.
 
Wciąż nie wiem, co powiedzieć na taką bezczelność i afront, więc postanowiłem tym razem działać. Wyczaiłem Aho w Hencce na koncercie Kroisosów (znów urządzili przyjezdnym pokaz swojego rzępolenia, a na koniec Kantee się rozebrał, co wygoniło nawet tych pięciu ludzi, którzy mieli nieszczęście tam być) i postanowiłem go upić, a następnie upitego utopić w przeręblu. Niestety, Aho okazał się mieć mocniejszą głowę ode mnie i to ja obudziłem się nad ranem w rynsztoku. Nie zrażony tym opracowałem kolejny plan - postanowiłem się przebrać i go uwieść (z moją urodą nikt nie ma szans), a w strategicznym momencie wbić mu nóż w plecy. Niestety, Aho stwierdził, że nie lubi brunetek, po czym zwinął się do hotelu z jakąś blondyną. A do mnie zaczął się przypieprzać pijany Joonas, co za dóóóóóóóóóóół.
 
Ponieważ moje przebiegłe plany spełzły na niczym i Aho wyjechał z Kuopio cały i zdrowy, żeby zacząć treningi, popadłem w depresję i chlałem kossu przez dwa tygodnie. Poszła na to połowa moich oszczędności. W międzyczasie skończył się sezon, dostałem opieprz od Vaciaka, że nie odbierałem, kiedy dzwonił, żeby dowiedzieć się, co się działo w ostatnich odcinkach "Mody na sukces". To przeważyło szalę. Uznałem, że nie dam sobą tak pomiatać. Już zacząłem się dowiadywać u Ylianttili o miejsce w kadrze Japońców, a Daiki obiecał mnie przyjąć do siebie, zanim stanę na swoim. Tak, Japonia będzie moją nową ojczyzną. Pożyczyłem od Vaciaka Szoguna oraz jego płyty z nauką języka - uwierzycie, że "ee" oznacza po japońsku "tak"? Nie będzie łatwo, ale co to dla takiego mistrza jak ja??? Konkurencja ostra, bo 39-letni Okabe wygrał ostatnie zawody na Puijo, w dodatku wiek emerytalny jest chyba jakieś dziesięć lat wyższy, ale nie zamierzam się poddawać. Ostatecznie jestem najlepszy.

środa, 4.3.2009

Już za kilka dni zawody w kraju. Miernoty będą skakać w Lahti, a potem na Puijo. Kanapowy się przejął i dziś cały dzień trenuje na skoczni. Ponoć większą część spędził w szatni, ustawiając według własnego gustu ławki...

Skoro o nim mowa - założył sobie bloga, oczywiście zgapiając po mistrzu. Nie mam pojęcia, co Kanapowy może mieć do napisania na blogu: przecież nikt nie chce czytać o kanapach oraz ich użytkowaniu. Wyśmiewam go głośno i wyraźnie.

Lokalna gazeta zna się na gwiazdach i poprosiła mnie o kolejny wywiad. Pytali mnie o zdanie na temat Dnia Kobiet. Nawet nie wiedziałem, że jest coś takiego! Kto to wymyślił??? Wzięli mnie z zaskoczenia, więc powiedziałem, że trzeba babkę zaprosić do restauracji, bo ma być ze stylem. Tak mi się skojarzyło: styl, skoki, Puijo, wieża, restauracja. Ale ta gazeta to jest chyba jakieś dno, bo w tym samym numerze ukazał się wywiad z Kroisos. Nudzili na temat swojej nowej płyty, a Jake coś tam zaczął opowiadać o kosmosie. Jemu zdecydowanie przydałby się ten lek, co reklamuje jego żona.

Z innych gazet dowiaduję się za to, że Morgi ze Schli-cośtam mają siebie nawzajem dość. Nie dziwię się, ja mam dość ich obu. Podejrzewam, że ma to jakiś związek z tymi bokserkami, które zwinęli Morgiemu w Liberku. Morgi coś zaczął mówić, że Schli-cośtam ma specjalne przywileje w kadrze, a Schli-cośtam powiedział, że chyba pójdzie sobie z kadry, bo za mało się nim trenerzy zajmują. Zawsze wiedziałem, że Auty to banda idiotów. Jak dla mnie cała ta kadra może się rozstać.

Jak tak sobie myślę, 8 marca to obchodzimy zwykle urodziny Joonasa. Myślę, że to mnie zmyliło w kwestii tego Dnia Kobiet...

sobota, 28.2.2009

No i po zawodach drużynowych. Jak można było się spodziewać, nasza marna ekipa została bez medalu, bo wyprzedzili nas: Auty, Nory, Japońce, Polacy i Czesi. Pastuch dał plamę i nie pomógł nawet przebrany za renifera gość na widowni. Inna sprawa, że to był norweski renifer, więc może dlatego Pastuch poległ. Reszta naszych też okazała się miernotami: Keituri i Larinto, bo Matti jako tako do tego 130 metra doleciał. Tak czy owak, dóóóóóóóóóóół.

Vaciak po konkursie rozpłakał się przed kamerą. Możliwe zresztą, że to dlatego, że mu zabrali monitor - wczoraj podczas wywiadu co chwilę zerkał w bok i się gapił na coś, więc jestem pewien, że oglądał jednocześnie seriale. Zwłaszcza że jego wypowiedzi dla telewizji były mało spójne i na temat...

Wszyscy inni się natomiast po konkursie zbiorowo obściskiwali. Normalnie orgia. A mnie tam nie było!

Ale to już przeszłość. Za tydzień Salpausselän kisat, a potem zawody na Puijo. Mam zamiar startować - przynajmniej jako przedskoczek. Jestem pewien, że zostawię w tyle wszystkie miernoty. Jestem mistrzem, jestem najlepszy! Przyszły sezon będzie należał do mnie, uwierzcie!

sobota, 28.2.2009

Mamy w Finlandii kryzys. Ojcu obcięli emeryturę i postanowił wrócić do pracy na kolei. Odbył już pierwszy kurs na trasie Turku-Kuopio i opowiadał, jak to się rzeczy pozmieniały. Kolej wprowadziła na przykład zniżki dla dziennikarzy (czemu nie ma dla skoczków???) Już na pierwszym przejeździe ojciec natknął się na takiego rzekomego dziennikarza, który ulgę usiłował poświadczyć... akredytacją z zeszłorocznego konkursu pożegnalnego Aho. Ludzka bezczelność nie zna granic. Co gorsze, ojciec bardzo się wzruszył, że to dziennikarz skokowy, i oczywiście uznał tę ulgę. Dóóóóóóóóóóóóóóóół. Niechby już lepiej wrócił na emeryturę, bo wstyd się do takiego przyznawać...

Skoro o ojcach mowa. Pastuch odstawia cyrki w Liberku - dał sobie bana na media i nie odzywa się do żadnego dziennikarza. W gazetach cała afera, ktoś nawet posunął się do pytań rytmicznych, co Pastuch zrobi, jak przez jego szczeniackie zachowanie sponsorzy wycofają się z kadry skoków. Co za tępak. Ale czego oczekiwać po Pastuchu reniferów? On jest za głupi, żeby skojarzyć dwie sprawy ze sobą, o ile nie tyczy się to zasobów naturalnych chrobotka na kilometrze kwadratowym i dobrego samopoczucia reniferów. Okazało się poza tym, że to tatuś-kaznodzieja go tak pouczył - i wszystko jasne. Pastuch sam nie wpadłby na coś takiego, więc stary nim steruje aż z Rovaniemi. Powiedział, że media to szatan i trzeba się ich wystrzegać, a Pastuch ten jełop oczywiście uwierzył i posłuchał. Ale to lepiej dla mnie - bo to ja jestem prawdziwą gwiazdą tej ekipy. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie oczekiwał po Pastuchu zachowań na poziomie.

W Liberku trwają mistrzostwa i jest to wciąż jeden wielki farsz. Nasze narciarki co prawda wymiatają i dokopały już wszystkim: Norwegom, Niemcom i Austriakom. Hyvä Suomi! W kombinacji dokopali nam - i to było oszustwo, bo przecież mamy najlepszego kombinatora na świecie. Podejrzewam, że to matactwa Norwegów, którzy nie chcą, żeby ich wyprzedzić w tabeli medalowej, więc gdzie się da rzucają kłody pod nogi. Ich oszustwa nie znają granic - Kojo nawet wniósł do Fischera protest, że niby dostają gorsze narty, i prosił naszą ekipę, żeby się protest poparli, ale chłopaki go (słusznie) wyśmiali. Oni pewnie nawet nie wiedzieli, o co chodzi.

Wczoraj odbył się konkurs na dużej skoczni i to była wielka żenada. Fińska telewizja nie puściła pierwszej serii, ale nic nie zostało nam oszczędzone, bo druga odbyła się dwa razy. W Liberku nieustanna zamieć śnieżna i zawieja trwa już drugi tydzień. Pierwszą serię udało się rozegrać (nasi daleko - Kanapowy i Larinto w drugiej dziesiątce, Pastuch w trzeciej, a Keituri się nie dostał), ale drugiej nie. Hofer się zdenerwował dopiero przy skokach Austriaków, którzy w śnieżycy lądowali 20 metrów bliżej od innych. Dobrze im tak. Hofer za wszelką cenę postanowił rozegrać konkurs, bo po pierwszej serii na podium nie było ani jednego Austriaka, i próbował dwa razy, ale musiał ulec pogodzie. Tak więc medale przypadłu Kitelowi, Schmittowi i Jacobsenowi - przynajmniej jakaś odmiana po Lojcelu, Ammannie oszuście, Morgim i Schli-cośtam.

Skoro o Austriakach mowa - nieznani sprawcy włamali się do ich burżujskiego autokaru i zabrali co nieco, między innymi kolekcję bokserek Morgiego. Austriacy ponoć bardzo zbulwersowani wydarzeniem, a Morgi musiał kupić w lokalnym markecie komplet bielizny z Krecikiem oraz Rumcajsem. Ciekaw jestem, czy Vaciak drży o swoją atrapę laptopa. Myślę, że Czesi długo sobie poczekają, zanim pozwoli im się organizować jakiekolwiek zawody.

Dzisiaj konkurs drużynowy. Nie wiążę żadnych nadziei z naszym beznadziejnym składem: Kanapowy, Keiruti, Larinto i Olli, choć Kitel coś mówił o złocie. Nie ma jak szajba po zwycięstwie...

 
Photo 1 of 27

Video

Puijonlaakso 70 200
 

Windows Media Player