Havu's profileHavuPhotosBlogListsMore Tools Help

Blog


    niedziela, 5.10.2008

    Oglądałem sobie zawody z Klikowa i Liberka, gdzie Finlandię dumnie reprezentowali Larinto i miernota Keituri, bo Niemy nie zakwalifikował się ani razu. Nie było na co poparzeć. W Klikowie Larinto był gdzieś pod koniec stawki, za to Keituri prawie awansował do dziesiątki! W Liberku wiatr się odwrócił: Keituri zajął zaszczytne miejsce trzecie - od końca. Larinto był szósty i z wrażenia aż zapomniał języka w gębie na dekoracji, i odpowiedział ludziom po fińsku. A podobno się burak uczy języków...

    Z innych ciekawostek: bardzo żałuję, że nie pojechałem choćby w ramach towarzystwa, ponieważ mój bliski przyjaciel Daiki Ito skakał jak natchniony - w Liberku zajął miejsce drugie, zaś w Klikowie był egzekwo z Keiturim! Mam nadzieję, że Keituri nie wykorzystał tego faktu i nie usiłował się z nim bliżej zapoznać! Skoro lubi tancerki erotyczne, może też lubić drobnych Japończyków. Zabiję go. Vaciak na wszelki wypadek pojechał do Liberka z atrapą laptopa - po powrocie do hotelu zastał wiadomość od włamywaczy, że składają wyrazy współczucia i kondomencje z powodu kiepskiej sytuacji finansowej Fińskiego Związku Narciarskiego...

    Ja tymczasem odrzuciłem kulę precz i jestem wolny. Zacząłem od mozolnych ćwiczeń chodzenia, spacerowania oraz biegania. Opracowaliśmy z Joonasem niezawodną metodę treningową: on męczy się na swoim rowerze, a ja pomykam jak sarenka obok niego. Jestem wielki. Słucham sobie przy tej okazji muzyki - Lump sprezentował mi empetrójkę (czyżby w ramach przeprosin za podpiłowanie mi buta?), a na niej swoje rzępoły. Cóż, ma to ten plus, że jak najszybciej chcę skończyć trening, żeby nie musieć tego więcej słuchać. Joonas natomiast słucha sobie kursu pralkowego w formie audi.

    Mamy już październik, co oznacza, że Ruka zbliża się wielkimi krokami. Zamierzam tam być i udzielić setek wywiadów dziennikarzom z całego świata - ostatecznie to ja jestem największą gwiazdą fińskiej ekipy.