Havu 的个人资料Havu照片日志列表更多 ![]() | 帮助 |
|
|
niedziela, 30.11.2008Moi koledzy wrócili z Ruki, gdzie mnie nie było. Wpadł nawet Vaciak, chyba żeby się pochwalić swoim sukcesem, jakim było zwycięstwo kadry w konkursie drużynowym. Nie mogę w to uwierzyć! Jak oni mogli wygrać beze mnie????????? Co to w ogóle za skład? Kanapowy, miernota Keituri, Pastuch i Larinto! I jeszcze Larinto na konferencji powiedział, że pokazali, że mogą wygrywać bez Happonena i Ahonena! Co za bezczelność!!!! Tak naprawdę mieli farta, bo była tylko jedna seria - w drugiej Austriacy na pewno by im dokopali, a Norwegowie też przegonili. Warto wspomnieć, że Norwegowie zajęli piąte miejsce i Kojo nie może w to uwierzyć i się żali w mediach. Dobrze mu tak!
Bohaterem dnia był Kanapowy. W konkursie indywidualnym skoczył 70 metrów, resztę oglądał z trybun i zajął zaszczyte ostatnie miejsce. W drużynowym, skacząc jako ostatni, wylądował na 140-tym metrze i wszyscy byli w szoku. Cienias Morgi skoczył tylko 136, a Schli-cośtam jeszcze mniej. Nie podejrzewajcie tylko, że Kanapowy to taki luzak jest, nie nie. Dowiedziałem się całej prawdy. Matti forsował nowy kontrakt z Koti Idea i nie był zadowolony z oferty. Postawił się sponsorom i pokazał w indywidualnym, na co go stać. Sponsorzy razem z Vaciakiem i resztą ekipy ponoć na kolanach błagali go przez następną godzinę, by rozważył drugą - ciekawszą - propozycję. Ta Mattiemu odpowiadała, więc swoją aprobatę okazał w konkursie drużynowym.
Mam natomiast ubaw z Niemego i Larinto - wymiękli i nie poszli na wywiad. Ponoć wybłagali Vaciaka o jakiś dodatkowy trening, żeby mieć wymówkę. To jest żenada i dno prawdziwe.
Vaciak podzielił się ze mną plotkami. Musiało im tam być wesoło. Pojawił się na przykład eks trener Polaków, ten dziadek z demencją. Według Vaciaka dziarskim krokiem staranował barierki, pobił ochronę, która próbowała mu przetłumaczyć, że na wieżę nie ma dostępu, wyrwał aktualnemu trenerowi Polaków flagę i koniecznie chciał puszczać Małysza do skoku. Po zawodach natomiast odepchnął gościa od kamery i sam zaczął udzielac wywiadu polskiej telewizji. Starość jest straszna.
W przyszłym roku zamierzam być gwiazdą Ruki! piątek, 28.11.2008Wszyscy pojechali do Ruki, a mnie zostawili. Jestem bardzo sfuterkowany i wciąż zastanawiam się, jaką im pogodę na wieczór wywołać. Dzwonił do mnie Vaciak i mówił, że w każdym wywiadzie o mnie pytano, co jest oczywiste. Za Mistrzem zawsze się tęskni. Przecież nikt nie będzie się jarał Niemym i Larinto. Skoro o Vaciaku mowa: dzwoni do mnie co pół godziny i relacjonuje zawody - a przynajmniej tak to miało wyglądać w zamierzeniu. Prawda jest taka, że nasza kadra, która za wyjazdy musi sobie płacić sama, mieszka podczas największego wydarzenia sportowego Finlandii... w wiosce za miastem. Za Ruką, znaczy się. Wynajęli tam dwie chaty i nie mają nawet telewizora, co jest dla Vaciaka tragedią. Dlatego dzwoni co chwilę i nasze rozmowy wyglądają tak: "No i co było w dzisiejszym odcinku "Mody na Sukces"? Jak to nie wiesz? Od połowy oglądałeś?? Co się stało z teściową ojca kuzyna Brooke? Dalej kręci z tym nieletnim synem ciotki męża matki Daniela? Nie? Przecież w odcinku 5784 wyznała mu tajemnicę swojego życia??? Naprawdę nie wiesz?? Ty się do niczego nie nadajesz!" Wczoraj odbyła się kwalifikacja. Lappi w każdym skoku lądowal bliżej i w ogóle nie wszedł do konkursu. Nikt za nim nie płacze. Wyjaśnienia są dwa: albo sprzedali mu jakiś lichy towar, albo postanowił zrobić sobie odwyk. Co za dureń. A tak się chwalił kilka godzin wcześniej, że może powtórzyć sukces sprzed dwóch lat, kiedy wygrał na Ruce. Matti wygrał kwalifikacje i to o 0,4 punktu przed miernotą Keiturim. Kanapowy jęczał ostatnio, że poduszki na kanapie już wytarły i pora na nowy komplet. Sprężył się w sobie i proszę. Jak to motywacja wpływa na człowieka. Keituri pewnie obiecał żonie nowy zestaw rurek, więc też się stara. Niemy i Larinto, dwie nowe gwiazdy, jakoś nie błyszczą i ledwo się dostali do konkursu. Pewnie byli tak podnieceni wizją pierwszego w życiu wywiadu zagraniczego, na jaki się ponoć umówili, że nie mogli się skupić na skakaniu. Larinto wyznał, że bał się odmówić dziennikarzowi, a Niemy mu tylko potakiwał, jak do mnie dzwonili. Zupełnie nie wiem, po co ktoś chciałby rozmawiać z Niemym i Larinto - Niemy i tak nic nie powie, a Larinto... cóż. On ma tatę w Lahden Hiihtoseura. Mogę się założyć, że tata załatwił mu ten wywiad... niedziela, 23.11.2008Zadzwonił dziś do mnie tata Larinto i poprosił, żebym powiedział coś miłego o jego synalku w mediach. Jako że rehabilitacja droga, a na rynku kryzys, zgodziłem się. Oczywiście MTV3 znów przekręciło moje słowa i niby powiedziałem, że Larinto ostatnio skakał "naprawdę wspaniale", a ja powiedziałem tylko, że skakał dobrze. Dóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóół. Swoją drogą nie dziwię się, że Hiihtoliitto nie ma kasy, skoro trenerzy szastają na lewo i prawo... Do Ruki niestety nie jadę. Nie ma mnie kto zabrać! Joonas powiedział, że ma sesję egzaminacyjną na swoim kursie pralkowym. Matti powiedział, że na rowerze ma tylko jedno siodełko. Lappi... No, z Lappim to bym nawet nie chciał jechać. Rodzice natomiast polecieli na Karaiby. Wszyscy mnie zdradzili! Zostanie mi oglądanie zawodów przed telewizorem. Z całej tej wściekłości wywołałem wielką zamieć śnieżną - wyszła mi bardzo dobrze: samoloty nie latają, pociągi stoją, a i prąd odcięło gdzieniegdzie. Jestem Wielki. PS. Matti chyba już na tym swoim rowerze wyjechał, żeby dotrzeć na czas. Podejrzewam, że zasypało go gdzieś w okolicy Lapinlahti... sobota, 22.11.2008Jestem bardzo zniesmaczony działalnością fińskich mediów. Zadzwonili do mnie w tym tygodniu dziennikarze i zaczęli wypytywać o moje pożycie. Opowiedziałem im historię ostatniego pół roku - swojego ciężkiego treningu, by wrócić na skocznię. Myślicie, że cokolwiek z tego ukazało się w gazetach? Najbardziej zaciekawili się moją opowieścią o locie do Planicy, kiedy wpadliśmy w burzę z piorunami i prawie się rozbiliśmy na lotnisku we Frakowie. Oczywiście powiedziałem, że mnie takie rzeczy nie straszne, ale oni napisali swoje i zrobili ze mnie tchórza, który boi się wsiąść do samolotu. Zadzwonili potem do Tommiego, który opowiedział im, jak to ze strachu zesikał się w spodnie - więc uznali, że cała fińska ekipa to mięczaki. Dóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóół. W każdym razie nie wierzcie w to, co piszą media. Chyba zacznę się wypowiadać tylko dla magazynów w stylu "Bębny i wirniki" czy "Twój przyjaciel renifer" - moi "koledzy" to czytają i będą zieloni z zadrości. niedziela, 16.11.2008Wciąż nie mogę skakać, dóóóóół. W Pastuchowie-Reniferowie skakali Mistrzostwa Finlandii i do tego na śniegu. Uwierzycie, że wygrał Larinto, co to go Kojo chwalił aż z Norwegii??? Nie podoba mi się to, teraz Larinto będzie się w ogóle uważał za nie wiadomo co, na przykład lidera ekipy. Drugi był jakimś cudem Matti - no ale on często miewa takie zrywy, jak przychodzi do tego typu zawodów. Zrywy z kanapy, to mam na myśli.
Najbardziej cieszy mnie, że Pastuch był dopiero trzeci. Dobrze mu tak. Niestety, Vaciakowi to wystarczyło i otworzył przed nim drzwi do kadry. Dóóóóóóóóóóóół. Aż się momentami cieszę, że chwilowo nie skaczę - nie będę musiał oglądać jego gęby. Ale i tak dóóóóóóóóół - że ja będę w domu przed telewizorem, a on będzie skakał za granicą na zawodach. Muszę się szybko sprężyć, wrócić do formy i pokazać mu, kto jest prawdziwą gwiazdą fińskich skoków, na widok której laski są posikane.
Chłopaki pojechali do Ruki na treningi. Spróbuję wywołać im jakieś zawieje i zamiecie. Ostatnio moje moce osłabły - usiłowałem sobie poćwiczyć przed sezonem i sprowadzić mroźną zimę na Rukę, a skończyło się huraganem w Helsinkach i okolicach. Nie zamierzam się jednak poddawać. Jestem Mistrzem, jestem Najlepszy! piątek, 14.11.2008Największy burżuj w Kuopio, aktualnie na etacie norweskim, czyli Kojo, wypowiedział się dla MTV3. I co powiedział mądrego? Że Larinto jest największą gwiazdą naszej ekipy i że świetlana przed nim przyszłość w światowej czołówce. Ja mu dam świetlaną przyszłość - obiję go kulami, aż światła i gwiazdy zobaczy. Pewnie ojciec Larinto zadzwonił (na rachunek LHSu) do Koja i wybłagał go o taką wypowiedź w mediach. Wiadomo, że ci trenerzy to jedna wielka klika. W mediach wykazał się także ćpun Lappi, który stwierdził publicznie, że Pastuch należy do ekipy. Hola hola! Mnie jakoś nikt o zdanie nie pytał, a chyba należy mi się większy szacunek w tej reprezentacji niż jakiemuś Parobkowi z Rovaniemi. Nie przesiaduję do rana w knajpach, nie jeżdżę po pijaku i nie bluzgam na szefów. Przynajmniej nie publicznie. Jak dla mnie Pastuch nie należy do żadnej fińskiej kadry - chyba tylko ekipy pastuchów lapońskich. Lappi przy okazji znów się popisał: powiedział, że Pastuch był w kadrze narodowej od wielu lat czyli od 2007. Oto piękny przykład na to, co narkotyki robią z mózgiem. Dzieci, nie próbujcie tego w domu. No chyba że Lappi zawsze był kiepski z arymatyki, o to też go można podejrzewać. wtorek, 11.11.2008Czas leci szybko jak skoczek z progu i mamy już połowę listopada! Ruka za dwa tygodnie, śnieg tymczasem widziałam tylko w telewizji. Jeśli ciekawi jesteście, dlaczego milczałem tak długo na blogu, wyjaśniam, że znów padłem ofiarą niesprawiedliwości. I jak zawsze wszystko przeciw mnie. Skupiałem się na mojej rehabilitacji, tymczasem pojawiły się jakieś komplikacje i potrzebny był dodatkowy zabieg, po którym wróciłem niestety do kuli (i skończyły się biegi przełajowe z Joonasem). Co gorsza, do domu przyszedł rachunek z półrocznego leczenia i rodzice się za głowy złapali. PHS odmówił pokrycia kosztów, wymawiając się zadłużeniem i ogólnie kiepską sytuacją finansową (jako wyjaśnienie podali nawet zlikwidowanie posady Puijowego Lumpa... Co za żenada.) Niewiele myśląc, rodzice sprzedali mój japoński komputer, kiedy akurat leżałem w szpitalu po operacji! Musiałem poprosić o pomoc Lumpa z jego znajomościami w podejrzanych środowiskach, a także Lappiego - on też ma kontakty w pewnych sferach. Tydzień trwało, zanim odzyskałem swojego Daiki! Potem natomiast mieliśmy w Finlandii kilka huraganów i prądu nie było. Tymczasem w ojczyźnie skoków narciarskich źle się dzieje. Choć sponsor się pojawił, Hiihtoliitto poczuło, że sytuacja idzie ku gorszemu, i zaczęło zwalniać ludzi. Uwierzycie, że Marvaila z dnia na dzień wyleciał na zbity pysk??! Ja w ogóle nie potrafię pojąć, jak tak można traktować zasłużonych dla sportu ludzi. Ostatecznie Marvaila w 99 przypadkach na 100 potrafił wprowadzić Tommiego w dobry nastrój, a to przecież odbijało się na atmosferze w całej reprezentacji! No okej, może teraz ma to mniejsze znaczenie, skoro i Tommi się zwolnił, pieprzone pedały... Tak czy owak, zastanawiam się, kto będzie się teraz tam na górze skokami zajmował. Hiihtoliitto chciało też zwolnić Penę i nawet o Vaciaku plotki chodziły, ale trenerzy podstawili szefom pod nosy swoje kontrakty do roku 2010 i kazali spadać. Swoją drogą nie wiem, czy Vaciak i Pena tak dobrze zarabiają na państwowych etatach, żeby im zależało... Może trzeba było się jednak odłączać od SHL i tworzyć własną ogranizację, jak alpejstwo i snowboard? Niestety, byłem unieruchomiony i nikt nie zatroszczył się, by zaprosić mnie na spotkanie na szczycie, jakie odbyło się we Vuokatti. Zaprosili Lappiego i to on reprezentował nasze interesy - widać był na haju i zgodził się na wszystko. Co za dóóóóóóóóóóóóóóóół. Ciężka zima przed nami. Ruka już za dwa tygodnie. Czesi zapowiedzieli, że nie przyjadą, bo będzie wiało. No to już jest szczyt chamstwa. Nie żeby ktokolwiek miał za Czechami w Ruce tęsknić, ale rozsiewać publicznie takie oszczerstwa, to jest podłość. Prawda jest taka, że Czesi jarali na LGP marihuanę, co ją mieli od Lappiego, i teraz się boją, że w Finlandii Lappi będzie im więcej proponował, a kasy nie mają, więc wolą się trzymać z daleka. Co za mięczaki... |
|
|