Havu's profileHavuPhotosBlogListsMore Tools Help

Blog


    poniedziałek, 29.12.2008

    Kolejny z moich pożal się Boże kolegów pozazdrościł mi sławy i założył bloga - tym razem Lump Kantee, który dostał miejsce na stronie Veikkaus i tam wklepuje słowa mądrości (we własnym mniemaniu). Przecież nikt tego i tak nie będzie czytał. Mnie natomiast czytają wszyscy. Dziś były pierwsze cieniackie zawody Turnieju w Oberkowie. Wygrał farciarz Ammann, za nim był Lojcel i jakiś Rusek. Co Rusek robi na skokach??? Nasi zawalili na całej linii. Niemy oczywiście po pierwszej serii odpadł, bo sparowali go z Jacobsenem, który walnął największą odległość dnia. Niemy wziął sobie do serca moją radę i jeszcze wczoraj zamówił sobie taksówkę na po pierwszej serii. Już miał jechać do hotelu, kiedy władowali mu się do środa Norwegowie, z których większość także odpadła po I serii. Zawsze mówiłem, że to są cieniasy, a Kojo się wozi. Niemy zadzwonił potem do mnie i opowiadał, jak siedział ściśnięty między płaczącym Bardalem a histerycznie śmiejącym się Hilde, na przeciwko zaś miał Jokkeseja, który wydzwaniał do syna do Norwegii. Bardal płakał, bo się wywalił po i tak miernym skoku, zaś Hilde nie doleciał nawet do punktu K i zajął chyba ostatnie miejsce - zawsze mówiłem, że jak się nie umie skakać, to powinno się oglądać skoki w telewizji. Niemy w każdym razie nie wytrzymał, kazał zatrzymać taksówkę i wysiadł po drodze, po czym wrócił na skocznię, patrzeć na wyczyny swojego chłopaka.

    Oczywiście nie było na co popatrzeć. Chyba tylko na kombinezony Niemego i Larinto, którzy - jak na parę przystało - ubrali się pod kolor, a jak na pieprzonych pedałów przystało, ubrali się obaj na różowo. Mam wrażenie, że Aho, który jest odpowiedzialny za kombinezony, jakoś im sprzyja... Larinto skoczył nędznie i dopiero w drugiej serii nadrobił parę punkcików. A taki był kozak po wczorajszej kwalifikacji, w której zostawił wszystkich w tyle. Kanapowy lądował w podobnych granicach i ostatecznie zajęli miejsca obok siebie gdzieś w drugiej dziesiątce. Co za hańba dla naszego kraju. Pastuch był po I serii w piątce, po swoim skoku znów odstawił jakiś taniec poganiaczy reniferów, a na koniec legł sobie pod bandą i napawał sukcesem. W II serii spieprzył skok i tyle go widzieli. Keituri na swojej ulubionej DOMOWEJ skoczni wypadł prawie najlepiej z naszych - przegrał z Pastuchem jakimiś ułamkami punktów. Yvonne wyskoczyła z rurką i odtańczyła wokół niego taniec, jak stał na pozycji lidera.

    Vaciakowi chyba udało się złapać w końcu kanał z serialami na wieży trenerskiej, bo siedział przyssany do ekranu, kiedy wszyscy skakali. Skoro o tym mowa, w weekend leciał u nas w telewizji Szogun. Aż sobie obejrzałem, żeby się dowiedzieć, czym się tak zachwyca Vaciak. Same nudy, to wam powiem - jedyny ciekawy moment był, kiedy Mariko usiłowała popełnić hari krisznę. Uważam, że Vaciaka też to czeka, jeśli chłopaki będą skakać tak dalej...

    niedziela, 28.12.2008

    Chłopaki pojechali na Turniej Czterech Skoczni - i oczywiście beze mnie. Nie wyobrażam sobie, by mogli tam coś zdziałać bez takich dwóch mistrzów Turnieju jak ja i Aho. Matti wszystko pokazał już w pierwszym treningu, kiedy był zupełnie ostatni ze wszystkich 70-ciu iluś chłopa. W kwalifikacjach jakoś mu się udało awansować. Udało się nawet Niememu, ale za to dostał w parze Jacobsena, który raz Turniej wygrał, więc może sobie już zamówić taksówkę ze skoczni do hotelu na po pierwszej serii. Jego chłopak Larinto walnął za to 139 metrów i byłby wygrał kwalifikację, ale nie dość że mu noty poobcinali (Ammannowi-oszustowi na pewno by nie obcięli!), to jeszcze po jego skoku obniżyli belkę i farciarze Austriacy wygrali, choć skoczyli jak ostatnie miernoty. Skoro o miernotach mowa - o dziwo, Keituri też się dostał do konkursu, i Pastuch niestety też. Pastuch mówi, że coś mu nie idzie, a Keituri powiedział, że to jego ulubiona DOMOWA skocznia. Ten to już się zeszwabił, powinni go wypieprzyć z kadry Finlandii.

    Przypomniało mi się jeszcze, że Romoren w ogóle nie dostał się do zawodów. Jakie to piękne - nareszcie Kojo nie będzie mógł patrzeć na Vaciaka z góry. Tyle że wszyscy patrzą na Vaciaka z góry, bo Vaciak ciągle kuca i usiłuje na monitorku na wieży trenerskiej łapać seriale... Dóóóóóóóóóóóóóóóóóóół.

    niedziela, 21.12.2008

    Jestem oburzony!!! Iltalehti zrobiła ankietę pod śmiesznym tytułem: Kto zastąpi Ahonena? Wyobraźcie sobie, że wcale nie wygrałem!!! Nie było mnie nawet w trójce, bo tam znaleźli się Kanapowy, Pastuch i ćwok Larinto!!! To jest wielki skandal i jestem bardzo zawiedziony naszym fińskim narodem. Nie żebym uważał się za jakiegoś następcę Aho - jestem wielkim mistrzem, a nie czyimś zastępcą! Moje sukcesy przerosną emeryta po wielokroć.

    Poza tym nudno. Odbyły się kolejne zawody Pucharu Świata beze mnie - tym razem w Angielkowie. Ekipa zawiodła na całej linii, ale czego się spodziewać po takiej wybrakowanej kadrze? Larinto był wczoraj na najgorszym z możliwych czwartym miejscu, a dziś ledwo się dostał do drugiej serii. Niemy w ogóle nie awansował - pewnie znów się pocieszali nawzajem, pieprzone pedały. Matti lądował pod koniec trzydziestki - a więc wszystko wraca do normy. Z powodu kryzysu gospodarczego sponsor zmienił warunki umowy i Matti nie będzie już dostawał nowych akcesoriów do kanapy co tydzień. Jak to różnie bywa z motywacją...

    Dzisiaj mieliśmy dwóch typa w szóstce: Pastuch był piąty, a miernota Keituri szósty. To jest dla mnie jakiś masmix - miernota Keituri w szóstce zawodów PŚ? Co gorsza, po pierwszej serii był jeszcze wyżej! Schmitt był czwarty, więc chyba Niemcy mają jakiś nowy sposób na motywację, a jak wiemy Keituri się z Niemcami trzyma. Dziwy nad dziwy... Pastuch został Człowiekiem Dnia (on!!!) i wysłali go pod podium. Oglądałem z mściwą satysfakcją, jak za miejsca 1-3 dawano pasterskie dzwonki, a Pastuch dostał tylko wafelki. Z jaką zazdrością patrzył na podium, haha. Poza tym ten wieśniak nie wiedział, że jak grają hymn (nawet autowy), to się ściąga kask - i go gość od ekwipunku musiał pukać po łbie. Przy okazji okazało się, że Pastuch włosów nie umył - być może na północy oni zamiast tego wcierają we włosy tłuszcz renifera, sam nie wiem...

    Vaciak wczoraj ledwo zdążył na konkurs, bo oglądał "Modę na sukces" po szwajcarsku - podobno w Europie emitują odcinki, których u nas jeszcze nie było. Przybiegł zdyszany na wieżę trenerską i opowiadał wszystkim, jak to Brooke właśnie usiłowała skoczyć z mostu, a wszyscy patrzyli na niego jak na idiotę. Pewnie, skakanie ze skoczni jest ciekawsze. Słyszałem w każdym razie, że Vaciak usiłował na monitorze na wieży trenerskiej złapać kanał z serialami...

    środa, 17.12.2008

    Od trzech dni nie miałem wiadomości od chłopaków i dziś się okazało dlaczego. Ponoć Włochów nawiedziła śnieżyca, która trwała od niedzieli. Chłopaków zasypało w Pragelato (przypominam: miejsce, gdzie zdobyłem swój medal olimpijski - jestem mistrzem) i nie mieli jak się stamtąd wydostać. Dopiero dziś Vaciak złapał zasięg i poinformował opinię publiczną o tym dramacie. Powiedział także, że nigdy w życiu czegoś takiego nie widział.

    Jak go słucham, to mi wstyd, że jest Finem. Jak Fin może powiedzieć, że w życiu nie widział padającego śniegu na dwa metry??? Z drugiej strony, Vaciak większą część życia spędził przed telewizorem...

    Z wiadomości krajowych: Lahti wybrało zawody pożegnalne Aho jako wydarzenie sportowe roku. Co za skandal! Mnie tam przecież nawet nie było! Nie mam wątpliwości, że w Kuopio takowym byłby marcowy konkurs na Puijo, który w śnież... który wygrałem. Jestem wielki!

    niedziela, 14.12.2008

    Odwołuję to, co wczoraj napisałem ta temat Larinto. Tak naprawdę to jego tata znów zadzwonił i proponował zasilić moje konto biednego rehabilitanta... Larinto to miernota na miarę swojego chłopaka. Dzisiaj w śnieżycy skoczył 100 m i nie dostał się do II serii... której i tak nie było, co nie zmienia faktu. O Niemym nie muszę mówić, że był zupełnie blisko końca, a tym razem w ich towarzystwo wmieszał się także Matti.

    Jako tako poradzili sobie Pastuch i Keituri - ale to nie pomogło uratować honoru naszego kraju. Dóóóóóóóóóóóół. Wygrał jakiś Japoniec, Yamato czy coś takiego - pobił na głowę i oszusta Ammanna i cieniasa Schli-cośtam. Dobrze im tak. Ale czemu mnie tam nie było??? Ja radzę sobie doskonale niezależnie od warunków. Wystarczy sobie przypomnieć moje wspaniałe zwycięstwo na Puijo w marcu!

    Cieniasy tak naprawdę skakały cienko, bo w nocy cała kadra urządziła sobie imprezę (beze mnie!) z okazji trzeciego miejsca Larinto (też coś!) Najpierw pili do rana, aż się zapas kossu skończył, a potem i tak nie byli w stanie spać, bo Niemy i Larinto poszli do siebie, gdzie się nawzajem pocieszali/gratulowali sobie po zawodach. Matti dzwonił dziś przed zawodami i mi wszystko powiedział. Pieprzone pedały, nie ma ani chwili spokoju od nich.

    Konkurs zaś został przyspieszony, więc nikt się nie wyspał. Lepsze miejsca Pastucha i Keituriego można wytłumaczyć tym, że dla Pastucha im więcej procentów, tym lepiej skacze, zaś Keituri izoluje się od naszej kadry - założę się, że wieczór spędził u Niemców, którzy nie mieli czego świętować i poszli spać grzecznie o 21.

    Romoren wyprawiał dziś w konkursie znowu jakieś cyrki - nie na darmo zwą go największym pajacem w Pucharze Świata. Na rozbiegu urządzał fikołki i prawie się spieprzył z belki przed skokiem. Do cyrku z nim!

    PS. Zadzwonił Aho i powiedział, że to on odniósł na Puijo zwycięstwo w śnieżycy. Co za bezczelność!

    sobota, 13.12.2008

    Zawsze wiedziałam, że wszędzie panuje oszustwo. Ammann był dziś farciarzem stulecia, bo mu sędziowie dali zwycięstwo, choć znów oszukiwał przy skoku. Czasem nie mam ochoty wracać do skoków, skoro tam takie przekręty i wcale nie wygrywa najlepszy. Oczywiście, mojemu stylowi ani odległościom nie można nic zarzucić, ale oszustwo to oszustwo.

    Larinto znów był na podium! Nie wiem, co się wyprawia w tej kadrze. A Pastuch był nawet trzeci po pierwszej serii. I on skończył w pierwszej piątce zawodów. Dla odmiany Kanapowy wciąż zapomina, że w konkursie oddaje się dwa skoki, więc skończył na jakimś marnym miejscu w drugiej dziesiątce, w towarzystwie Keituriego.

    Niemy w ogóle nie dostał się do konkursu - znalazł się pośród tych jedenastu miernot, które odpadły. Ale za to w doborowym towarzystwie Romorena. Jak widać, Niemy to kompletna miernota - czy jest z Larinto, czy z dala od niego, skacze tak samo nędznie. A Larinto - czy z Niemym czy bez niego - zajmuje wysokie pozycje! (Skandal, tak przy okazji.) Może więc rzeczywiście Vaciak powinien wziąć pod uwagę lichy budżet fińskich skoków, a nie folgować pieprzonym pedałom...

    niedziela, 7.12.2008

    Bardzo żałuję, że mnie nie ma w Norowie. Tam się takie rzeczy dzieją i to beze mnie! Kanapowy zajął dzisiaj drugie miejsce - przegrał tylko z oszustem Ammannem. Na dekoracji był o dziwo bardziej ożywiony niż zwykle - może liczył już w myślach, na ile kanap mu wystarczy kasa z nagrody.

    Larinto był dziś siódmy - niby nowa gwiazda naszej ekipy, wrrr. Jak się dzwoni po nocy na rachunek taty do chłopaka za granicę, to nic dziwnego, że rankiem już sił nie wystarcza na skoki. Dobrze mu tak - choć jak dla mnie mógłby być nawet 27-my.

    Pastucha zdyskwalifikowali w kwalifikacjach!!! To już jest przegięcie i jawny atak na ekipę Finlandii! Oczywiście, ja też nie uważam, że Pastuch powinien skakać w naszej reprezentacji, ale Nory nie mają do tego nic! Chcą wyeliminować dobrze skaczącą konkurencję za wszelką cenę - zawsze wiedziałam, że wszystko przeciw nam!

    Gdybym tam był, żaden Ammann by mi nie podskoczył! Jeszcze mu pokażę, kiedy wrócę do skoków!

    Tymczasem MTV3 znów wprowadziła mnie w oburzenie. Nie dość że puścili dziś nagranie z zeszłorocznego Bigosowa - czyli niby ten wielki triumf Aho w Turnieju - oczywiście nie wspominając ani słowem o moim sukcesie, to jeszcze dali zapowiedź następnego... a tam sam Aho. Nie mogę tego pojąć, czemu jarają się emerytem, gdy mają w kadrze takiego mistrza! Przeszłość była wczoraj. Aho odszedł do lamusa, a nadchodzi era Happonena!

    sobota, 6.12.2008

    Po pierwsze i najważniejsze: w czołówce MTV3 na nowy sezon jest mnie więcej niż wszystkich pozostałych cieniasów razem wziętych. Telewizja zna się na rzeczy i potrafi rozpoznać prawdziwą gwiazdę.
     
    A skoro o gwiazdach mowa... Konkurs w Trombkach to jakaś porażka! Larinto zajął drugie miejsce i nawet wyprzedził Schli-cośtam w długości skoków, tyle że zapomniał telemarku! Co to w ogóle jest Larinto? Na pewno jego tata rozszerzył swoje znajomości o Norowo. Kolejna "rewelacja" - Pastuch! W pierwszej serii skoczył daleko, ale się przewrócił - zawsze mówiłem, że jak się nie umie lądować, to nie warto siadać na belce. Przepuścili go do II serii, bo mają taką durną regułę FISu, i skoczył tyle samo, ale już na stojąco. Trzecie - Matti, który też wylądował daleko, ale w drugiej serii spieprzył skok. Widać zapatrzył się na tamten salon meblowy w locie...
     
    Vaciaka tymczasem otruto w Norowie. Ponoć całą noc nie wychodził z kibla, a wczoraj na skoczni rzygał dookoła. Dzisiaj po skoku Mattiego Pekka Niemelä go przyjacielsko (w zamierzeniu) poklepał po brzuchu, co nie skończyło się dla niego dobrze. Vaciak obrzygał go od stóp do głów, Niemelä uciekł z wieży trenerskiej, a jego podpiecznego Francuza o dziwnym nazwisku puszczał do skoku jakiś przechodzący obok człowiek. No i żabojad skończył na I serii, choć w treningach radził sobie lepiej. Dobrze mu tak.
     
    Larinto zadedykował swoje podium "rodakom pozostałym w ojczyźnie". Nie skomentuję. Powiem tylko, że kiedy przez cały dzień usiłowałem się do niego dodzwonić i przykazać, żeby nie kompromitował kraju w święto narodowe, wciąż było zajęte. Tak się to wydzwania z Norowa do Rovaniemi... oczywiście na koszt LHSu. Natomiast na podium obściskiwał się ze Schli-cośtam. Niemy go zabije. Oczywiście zachodzi możliwość, że zrobiło mu się tak słabo, że musiał się oprzeć na koledze - kiedy stał i czekał na wyniki, wyglądał, jakby miał zemdleć. Ewentualnie puścić pawia.
     
    Ja chcę na skocznię!!!

    sobota, 6.12.2008

    W Trombkach chłopaki wypełniają polecenie Kariego - śmieją się i wygrywają. Coraz bardziej się upewniam, że Lappi został nieoficjalnym zaopatrzeniowcem ekipy. Ledwo mnie zabrakło, zaraz morele naszej reprezentacji upadły na samo dno. W każdym razie Pastuch wygrał kwalifikacje - pewnie kupi sobie nowy kij pasterski albo i zatrudni parobka do pomocy przy renach. Matti rządził na treningach, ale w trzecim skoku zabrakło mu już sił - cóż, sam zawsze twierdził, że wieczorem już nie może. Albo spieszyło mu się do tego salonu meblowego, który stoi zaraz obok skoczni, więc szybciej chciał wylądować.

    Do konkursu awansowali wszyscy, których Vaciak zabrał do Norowa, skandal. Larinto ponoć chory i ma gorączkę - no, pewnie się rozchorował z tęsknoty albo już wcześniej od swojego chłopaka zaraził. Pieprzone pedały, wszędzie ich pełno - jeden w Trombkach, drugi w Rovaniemi.

    Aho pozazdrościł mi sławy i założył sobie bloga. Jestem oburzony, że w pierwszej notce pisał tylko o Kanapowym, a o mnie ani słowa. Typuje Kanapowego na zwycięzcę Turnieju Czterech Skoczni. Też coś, to ja jestem specjalistą od Turniejów! Perrrkele! Kiedy wreszcie wrócę na skocznię?????? Aho był oczywiście nawet w Ruce - tak sobie myślę, że szybko zaczął tęsknić do czasów, kiedy budził się częściej koło Mattiego niż żony. W każdym razie w Ruce podejrzanie się do siebie z Mattim uśmiechali...

    Dzisiaj w Finlandii Dzień Niepodległości. Jestem oburzony, że nie dostałem zaproszenia na impezę do pałacu prezydenckiego! Nawet podrobionego, które rozsyłali ostatnio po całym kraju. Dóóóóóóóóóóóóóóóół.

    czwartek, 4.12.2008

    Puchar Świata się rozpoczął, a ja tkwię w Kuopio i w peryskopie mam jedynie oglądanie zawodów w telewizji. Będę musiał patrzeć na paskudną gębę Pastucha i słuchać komentarza Aho, który po zakończeniu kariery zatęsknił za sławą i postanowił zatrudnić się w MTV3 jako eks... ekspo... znawca. Ten człowiek nie zna umiaru. Dałby nam wreszcie wszystkim spokój. I co za przebiegłość ze strony MTV3: znaleźli idealny sposób na utrzymanie oglądalności, choć Aho - który nie wiadomo czemu miał wielu fanów - skończył ze sportem...

    Skoro o Pastuchu mowa - obito mu mordę! Co prawda zdarzyło się to w kwietniu, ale gazety chyba nie mają o czym pisać i dopiero dziś ukazała się taka ciekawa wiadomość. Rzecz miała miejsce w Pastuchowie-Reniferowie, oczywiście po pijaku. Dno.

    Chłopaki polecieli do Trombek w Norowie. Kanapowy nie był za bardzo zadowolony, że ZNOWU musi gdzieś się z domu i nowej kanapy ruszać. Keituri dla odmiany cieszył się, że ma Suomi nareszcie z głowy - co za antypatriota! Poleciał też łam... Kiuru (nie wiem, co on jeszcze robi na skokach) i Jussi, który ma rodzinę na utrzymaniu. Larinto jest tymczasem lekko załamany, bo Niemego Vaciak wysłał na kontynentala - a właściwie zostawił w kraju, bo zawody są w Rovaniemi. Pieprzone pedały, wszędzie ich pełno, a Vaciak ma coś przeciwko i ich rozdziela!

    Kari Pätäri, nasz aktualny szef skoków, a przynajmniej coś w tym rodzaju, opowiadał w mediach, jak to ekipa zamierza zrzucić wizerunek ponuraków i mruków, a stać się "uśmiechniętą drużyną". Jak widziałem Kariego w telewizji, to mam wrażenie, że Lappi się nim szczególnie zajął - ten jego uśmiech był przerażający. Cóż, gdyby Lappi odpalił każdemu z kolegów po działce, to rzeczywiście wszyscy będą bardziej uśmiechnięci od Austriaków i Norwegów razem wziętych...