Havu's profileHavuPhotosBlogListsMore Tools Help

Blog


    czwartek, 1.3.2007 12:01

    Poszedłem dziś do Tommiego po śniadaniu i powiedziałem, że mu przebaczam, że nie wziął mnie do ekipy w niedzielnym konkursie. Jestem gotów skakać na K90 i walczyć o złoto. Popatrzył na mnie jak na idiotę, po czym bez słowa wrócił z Marvailą do pokoju. Chyba muszę wymyślić na niego nowego haka...

    środa, 28.2.2007 23:57

    Poszedłem dziś do Mattiego zapytać, czy zechciałby mi już oddać mojego Playboya, a tam Aho siedzi przy maszynie do szycia. Niech to szlag. Odkryli, że porobiłem im dziury w kombinezonach, i wzięli się za pospieszne poprawki. Na wiele im się to nie zdało, bo dzisiaj znów odwołali treningi, co za dóóóóół...
    Jak ja mam spędzać czas, skoro nawet Playboya nie mam??? Nie żeby mi był niezbędny...

    TOMMI WCIĄŻ NIE PRZEPROSIŁ.
    Perrrkele, konkurs już za trzy dni!

    wtorek, 27.2.2007 23:45

    Lappi i Aho wygrali oba treningi. Ja byłem czwarty i ósmy. Trzeci trening odwołali. Dóóóóół...
    Ale przynajmniej Kiuru do domu jedzie, juhu!

    Tommi wciąż nie przeprosił.

    poniedziałek, 26.2.2007 23:56

    Tommi wciąż nie przeprosił.

    poniedziałek, 26.2.2007 19:35

    Dzień wyjęty z życiorysu. Arrrrgh... Czy ma ktoś aspirynę?

    poniedziałek, 26.2.2007 4:17

    Perrrkele, pomylilem drzwi i wszedlem przez pomyulke do Tommiego. Nie nie nie, nie chce tego obrazu w mojej glowie. Pieprzone pedaly czlowiek nie moze sie ruszyc, by sie na takich nie natknac. Bede mial koszmary... Aho wywalil mnie z pokoiju. Co z dol. zero zrozumienia ze strony kolegow z ekipy. Aho jest pewnie zazdrowsny, bo to ja jestem NAJLEPSZY... Bede mial zloto na K90, a on sam na nie liczy hahahaha...
     
    Vaciak chyba znow oglada Szoguna, chyba zna go juz an pamiec??? Czy oni graja to w telewziji caly czs??? Zawsze jak tu przyjezdzamay jest Szogun!! Nienaiwdze tego kraju! Chce do domu na Puijo...

    poniedziałek, 26.2.2007 3:36

    Jestem troche wstawiny i nie tradiam w klaiwcze. Poszlismy do klubu za rogiem to zjnacy chlopaki poszli a ja z nimi bo do bede sama siedziel w hoetlu. Teraz jest juz nad ranem. Mielismy siwetowac srebro Harriego - kolejny farciarz, ale oczywiscie nastroje wcale nie bylky dobre. Nawet karaoke w moim wykonaniu niue wzbudzilo entuzzjami. A przeciez zaspiewalame The Winner takes it all, odpowiednia pioenka nie? A chlopaki mnie obrzucili butelkami. Zraz pociagne sobie z flachy,to mi sie bezie lepeij pisac...
     
    No, niezła ta japońska wódka. Nie tak dobra jak Koskenkorva, ale czego się spodziewać po wódce z ryżu? Na czym to ja skończyłem? Aha. Generalnie impreza była kiepska, bo chłopaki zapijali jeden po drugim depresję i nikt nie chciał się dołączyć do mnie, kiedy próbowałem rozkręcić towarzystwo. Nawet żadnych fajnych Japonek nie było, bo wszystkie poleciały do knajpy dwie ulice dalej, gdzie bawili się ci farciarze Austriacy. Zostało kilka podstarzałych pudeł, no i jedna całkiem ładna kelnerka. Ale do kelnerek się nie zbliżam, pamiętam wpadkę Harriego z letnich zawodów, kiedy jego dziewczyna okazała się chłopakiem... Stare dzieje. Wtedy wygrałem oba konkursy, aż mi się łezka w oku kręci. Poczytajcie sobie...
     
    Matti wypił dwa piwa - to chyba jakiś rekord. Dopiero potem przywalił łbem w stolik i już nie wstał. Musieliśmy go ciągnąć do hotelu we dwóch z Aho. Aho trzymał się na nogach jak mistrz, którym już nie jest. Lappi zarywał do rzeczonej kelnerki. Mam nadzieję, że okazało mu się to, co z Harrim latem. Jak ja go nie cierpię. Patrzyłem na tę jego gębe jak z kreskówki dla dzieci. Nawet się nie przejął, że zawalił nam medal! Muszę się znów napić, bo mi się ręce zaczynają trząść...
     
    Może trzeba było iść do Norwegów na imprezę? Oni zawsze mają własny alkohol... Tommi jeszcze nie przyszedł do mnie z przeprosinami, dam mu czas do jutra. W knajpie płakał w ramionach Marvaili. Wygląda na to, że między nimi znowu wszystko okej. Pieprzone pedały, wszędzie ich pełno. Oczywiście, Karppinen poszedł świętować brązowy medal Japońców, to na co mu trener przegranej drużyny? Vittu, wszyscy będą na nas patrzeć z politowaniem... Wszystko przez tego cymbała!
     
    Cholera, wóda się skonczyla. Kreci mi sie w glowie, hyba sie pojde polozyc. Zeby jeszcze Harri nie chrapal tak glosno, leb mi juz peka. Zatkam mu gebe skarpetka. Oby ten dzien sie juz skonczyl, bo to kompletna katastrofa. Ale napiblym sie jeszcze, ide do Aho, moze cos zabral z lokalu...

    niedziela, 25.2.2007 21:45

    Co za fatalny dzień...
    Wszystko przez tego Lappiego! Nie wiem, co Tommiemu strzeliło do tego blond łba, żeby go wstawić do ekipy! Lappi miał od początku sezonu cholernego farta i to dlatego jest najwyżej w pucharze świata! Tylko że ten fart skończył się w najmniej odpowiednim momencie! Gdybym to ja skakał dzisiaj w ekipie, mielibyśmy złoto. Ciekawe, kiedy Tommi przyjdzie i będzie mnie błagał o wybaczenie tego fatalnego błędu! A ja mu może go łaskawie udzielę. Ale jeszcze nie wiem.
    Powiem tylko jedno: Lappi do domu!
    Tymczasem idziemy pić.

    niedziela, 25.2.2007 10:23

    To jakiś koszmar. Zasnąłem nad śniadaniem i wpadłem nosem w owsiankę. Prawie się utopiłem w talerzu, a nikt nie rzucił się, by mnie ratować. Co za koledzy, pomyśleć można, że mnie nie lubią! A jeszcze potem Tommi, który na śniadaniu był już obecny i zadowolony, powiedział, że nie startuję w dzisiejszym konkursie! Nie nie nie to niemożliwe! Nie mogę w to uwierzyć! Ja??? Faworyt do złota? Przecież oni beze mnie nie mają szans. Usiłowałem uzmysłowić Tommiemu, że wczorajsze słabsze miejsce było winą Tepesa, Hofera, wiatru, deszczu, śniegu, tsunami i Harriego, bo mnie rozśmieszał przed skokiem - ale nie chciał mnie słuchać. Marvaila mnie poparł, a przecież on jest szefem skoków, więc chyba wie, co mówi??? Jak Tommi mógł mi to zrobić??? To pewnie zemsta za ten letni szantaż. Będę musiał coś nowego wymyślić... Idę się upić. A nie, nie mam kasy na wódę... Dóóóół...

    niedziela, 25.2.2007 6:45

    Straszna noc, oby dzień był lepszy. Nie mogłem zupełnie spać. O drugiej w nocy obudziły mnie jakieś wrzaski. Harri oczywiście spał jak zabity po tym, jak świętował srebrny medal, choć miał odłożyć zabawę na po konkursie drużynowym. Wyszedłem na korytarz, a tam Marvaila ciągnie Riku za włosy do pokoju. Wygląda na to, że nie jeden Harri świętował - Tommi najwyraźniej ulotnił się do Karppinena i Marvaila został sam w ich apartamencie nowożeńców, więc mógł sobie nie przeszkadzać. Żeby jeszcze mi nie przeszkadzał!!! Kto by pomyślał, że Riku potrafi piszczeć jak zarzynana świnia? Ja naprawdę nie chcę wiedzieć, co oni tam robili, ale z wrzaskami Riku przeplatały się odgłosy uderzeń, stukania, tupania i siorbania. Nie wiedziałem, że Marvaila lubi takie rzeczy... Cicha woda brzegi rwie...

    sobota, 24.2.2007 22:15

    Ten pajac Harri zdobył srebrny medal! Nie mogę w to uwierzyć! W dodatku przegrał złoto o 0,2 punktu, choć skoczył dalej, co za dureń! To ja powinienem być na jego miejscu! Przecież mam nienaganny styl. Pięć dwudziestek na bank i żaden Ammann farciarz by mi nie podskoczył. Co za dół...
     
    Podczas drugiej serii mogłem sobie popatrzeć na tę demon... demoli... na ogólne zepsucie w skokach i sporcie. A mama płakała do ojca: "Nie puszczaj go na te skoki! Co oni zrobią z moim małym chłopcem?" Ojciec odrzekł: "Mężczyznę." Chciałem powiedzieć, że jestem mężczyzną od letnich zawodów w Hakubie. Choć ktoś może mieć na ten temat inne zdanie. W każdym razie chyba teraz wiem, o co matce chodziło. Otaczają mnie perwersi! Jacobsen obściskiwał się za rogiem z szefem prasowym Norwegów, gdy myślał, że nikt ich nie widzi! Schli-coś-tam obmacywał się z szefem prasowym Austriaków, a niby tylko dawał sobie kołnierzyk poprawiać! Mnie nigdy nikt kołnierzyka nie poprawia. Ale Ammann to już przegiął pałę! Teraz wszyscy wiedzą, w jakich stosunkach pozostaje ze swoim trenerem. Pieprzone pedały, wszędzie ich pełno. I to tak publicznie. A Daiki udaje, że mnie nie zna! Co za dół...
     
    Matti spieprzył swój drugi skok, Lappi poradził sobie nawet całkiem dobrze, ale i tak był poza dziesiątką. Ciekawe, który z nich wyleci z ekipy na jutrzejszy konkurs drużynowy. Szkoda, że nie może brać udziału tylko trzech zawodników - ja bym z chęcią skakał cztery skoki, jeśli to jedyna szansa, by zdobyć medal. Farciarz Aho ma start zapewniony, a nawet nie był dziś na podium. Tommi lubi Aho, zupełnie nie wiem czemu. Nikt nie lubi Aho. No a Harri został wicemistrzem świata, więc na niego też Tommi postawi. Nie pomogło nawet, że podpiłowałem mu narty w przerwie. Dóóóóół...
     
    A skoro o Tommim mowa - Marvaila się dziś nawalił do reszty, pewnie już nie mógł wytrzymać, że Tommi go ignoruje. Chodził po skoczni z błogim uśmiechem, nie zwracał na nikogo uwagi. A jak go po konkursie YLE do wywiadu zgarnęło, bełkotał coś o Harrim, ale równie dobrze mógłby informować Riku, że ma zamiar przerżnąć go dziś w nocy. Nie odrywał od niego wzroku i nawet się oblizywał. Riku stał cały blady z tym mikrofonem, trząsł się i wyglądał, jakby chciał uciec, ale nie mógł. Stałem za reklamą i wszystko widziałem. Marvaila musiał przesadzić z tymi skrętami, bo powiedział nawet, że Harri jest pozytywnym i bardzo wesołym młodym człowiekiem. Chyba mówił o jakimś innym Harrim Ollim?
     
     
    No tak, Riku jest wysokim blondynem. Aż mu współczuję tej nocy...
     
    Na konferencji prawie współczułem Harriemu. Pamiętam, jakim traumatycznym przeżyciem były dla mnie konferencje rok temu w Hakubie. Ale nie, niech sobie nie myśli, że go żałuję. Niedojda! Przegrać medal mistrzowski o 0,2 punktu! Zza filara obrzuciłem go kulkami ze smarków. A przynajmniej próbowałem, ale siedział za daleko i trafiłem tylko Kurta Henauera. Kurt się wściekł i mnie wyprosił z sali. A Harri pokazał mi język, kiedy mnie wyciągali na korytarz. Co za &^%$#^*#$@. Tak traktować mistrza!

    sobota, 24.2.2007 19:30

    To jakiś koszmar! Nie wygrałem złota! Nawet nie dostałem się do drugiej serii! Ja, faworyt mistrzostw. Nawet mama mi powiedziała przed wyjazdem, że jak wróce bez medalu, to mnie nie wpuszcza do domu, co chyba oznaczało, że jestem faworytem??? Jak to się mogło stać? To wszystko wina Tepesa i Hofera! Oni mnie zawsze w złym wietrze puszczają. Chciałem się obrazić i wrócić do hotelu, ale nie ma transportu, a moje kieszonkowe trzyma Tommi, więc nawet sobie taksówki nie mogłem wziąć. Poza tym i tak nie pamiętam, jak on się nazywa. Nasz hotel znaczy się. Teraz piszę na czyimś laptopie w media center. Format c: ? Eeee? Co to znaczy? Idę na drugą serię!

    sobota, 24.2.2007 15:12

    Otaczają mnie jacyś narwani szaleńcy! Chłopaki się omal nie pozabijali dzisiaj rano. Trochę szkoda, byłoby mniej rywali do złota... Pobili się na siatkówce. Harri ściął piłkę zaraz przy siatce, a potem się awanturował, że mu punktu nie zaliczyli, a przecież zasady mówią jasno: na trzy metry przy siatce nie ścinamy. Ale nie, do tego jego tępego łba nic nie dociera. No i prawie się tam pozabijali, a Tommi musiał odesłać Harriego na ławę. Dobrze mu tak. Niech sobie smarkacz nie myśli, że może dorosłym podskakiwać.
    Zaraz konkurs, lecę po moje złoto.

    piątek, 23.2.2007 22:15

    Zakwalifikowałem się do jutrzejszego konkursu, ale o oczywistych rzeczach nie ma potrzeby pisać. A Kiuru nie będzie startował, dobrze tak dziadowi!

    piątek, 23.2.2007 22:03

    Co to za kraj! W sklepie mieli tylko blond farbę! Jeśli Marvaila zacznie się do mnie przystawiać, chyba popełnię harakiri.

    piątek, 23.2.2007 20:57

    Rozszyfrowałem, czemu Tommi jest w tak dobrym humorze. Jestem genialny. Gdzie są zawody? Ano w Japonii. A kto jest w Japonii? Ano Karppinen. Wygląda na to, że Tommi pogodził się ze swoim eks. To stąd te jego zniknięcia. Dzisiaj Matti poszedł do niego zapytać, w jakim kombinezonie ma jutro skakać: niebieskim, niebieskim czy może niebieskim? Co za dureń, nawet ja mogłem mu powiedzieć, że w niebieskim. W każdym razie Tommiego nigdzie nie dało się znaleźć, a w pokoju był tylko Marvaila, znowu wściekły nie wiedzieć czemu. Kazał się Mattiemu wynosić i nie zawracać mu głowy bzdurami. Ten głąb poszedł się więc pytać Vaciaka, otaczają mnie idioci. No więc zagadka została rozwiązana. Tommi spędza miłe chwile z Karppinenem, a Marvaila został na lodzie. A ten człowiek ma taki temperament, że zaczynam się bać o siebie. Chociaż wychodzi na to, że on lubi wysokich blondynów, powinienem więc być bezpieczny. Dobrze że pofarbowałem sobie włosy, ale na wszelki wypadek kupię dzisiaj dodatkowe opakowanie czarnej farby, bo nigdy nic nie wiadomo. Jasne, jestem bogiem seksu, ale Marvaila nie leży w strefie moich potencjalnych zainteresowań. Może te czekoladki nie były takim dobrym pomysłem...

    czwartek, 22.2.2007 18:25

    Znów odwołali treningi. Co za dóóóóóół... Nie mam nic do roboty, nawet mój Playboy gdzieś przepadł. Pewnie Matti mi zapieprzył, bo mu się kanapy i łóżka spodobały. Co za zboczeniec, dostaje orgazmu na widok kanapy...

    czwartek, 22.2.2007 10:12

    Z Tommim naprawdę coś dziwnego się dzieje. Ma wybitnie dobry humor. Czyżby był tak pewny sukcesu? W sumie to jest oczywiste: ma mnie w drużynie. Trzy złota na bank. Może to dlatego dzisiaj śpiewał przy goleniu Big In Japan? Wydzierał się na pół hotelu, wszyscy na piętrze go słyszeli... Ten jego apartament jest bardzo akustyczny... Marvaila za to coraz bardziej nachmurzony chodzi, a to do niego naprawdę niepodobne. Coś tu jest nie tak i mam zamiar dowiedzieć się co.

    środa, 21.2.2007 18:33

    Odwołali treningi, bo niby za mocno wiało. Co za dóóół...

    środa, 21.2.2007 9:30

    Udało mi się przeżyć noc, ale nabawię się wrzodów jak nic. Podstawiłem krzesło pod klamkę. Harri nie mógł się dostać do pokoju, ale ja już nie ufam nikomu! Przy śniadaniu wyrzekał, że musiał spać u Mattiego i Lappiego. Dobra, dobra, tu chodzi o moje życie! Chyba może się raz przespać z kolegami? A ten się skarży jak panienka, że Matti turlał butelki, a Lappi powtarzał kodeks karny... Otaczają mnie mięczaki.
    Zaraz idziemy skakać treningi.