Havu's profileHavuPhotosBlogListsMore ![]() | Help |
sobota, 28.2.2009No i po zawodach drużynowych. Jak można było się spodziewać, nasza marna ekipa została bez medalu, bo wyprzedzili nas: Auty, Nory, Japońce, Polacy i Czesi. Pastuch dał plamę i nie pomógł nawet przebrany za renifera gość na widowni. Inna sprawa, że to był norweski renifer, więc może dlatego Pastuch poległ. Reszta naszych też okazała się miernotami: Keituri i Larinto, bo Matti jako tako do tego 130 metra doleciał. Tak czy owak, dóóóóóóóóóóół. Vaciak po konkursie rozpłakał się przed kamerą. Możliwe zresztą, że to dlatego, że mu zabrali monitor - wczoraj podczas wywiadu co chwilę zerkał w bok i się gapił na coś, więc jestem pewien, że oglądał jednocześnie seriale. Zwłaszcza że jego wypowiedzi dla telewizji były mało spójne i na temat... Wszyscy inni się natomiast po konkursie zbiorowo obściskiwali. Normalnie orgia. A mnie tam nie było! Ale to już przeszłość. Za tydzień Salpausselän kisat, a potem zawody na Puijo. Mam zamiar startować - przynajmniej jako przedskoczek. Jestem pewien, że zostawię w tyle wszystkie miernoty. Jestem mistrzem, jestem najlepszy! Przyszły sezon będzie należał do mnie, uwierzcie! sobota, 28.2.2009Mamy w Finlandii kryzys. Ojcu obcięli emeryturę i postanowił wrócić do pracy na kolei. Odbył już pierwszy kurs na trasie Turku-Kuopio i opowiadał, jak to się rzeczy pozmieniały. Kolej wprowadziła na przykład zniżki dla dziennikarzy (czemu nie ma dla skoczków???) Już na pierwszym przejeździe ojciec natknął się na takiego rzekomego dziennikarza, który ulgę usiłował poświadczyć... akredytacją z zeszłorocznego konkursu pożegnalnego Aho. Ludzka bezczelność nie zna granic. Co gorsze, ojciec bardzo się wzruszył, że to dziennikarz skokowy, i oczywiście uznał tę ulgę. Dóóóóóóóóóóóóóóóół. Niechby już lepiej wrócił na emeryturę, bo wstyd się do takiego przyznawać... Skoro o ojcach mowa. Pastuch odstawia cyrki w Liberku - dał sobie bana na media i nie odzywa się do żadnego dziennikarza. W gazetach cała afera, ktoś nawet posunął się do pytań rytmicznych, co Pastuch zrobi, jak przez jego szczeniackie zachowanie sponsorzy wycofają się z kadry skoków. Co za tępak. Ale czego oczekiwać po Pastuchu reniferów? On jest za głupi, żeby skojarzyć dwie sprawy ze sobą, o ile nie tyczy się to zasobów naturalnych chrobotka na kilometrze kwadratowym i dobrego samopoczucia reniferów. Okazało się poza tym, że to tatuś-kaznodzieja go tak pouczył - i wszystko jasne. Pastuch sam nie wpadłby na coś takiego, więc stary nim steruje aż z Rovaniemi. Powiedział, że media to szatan i trzeba się ich wystrzegać, a Pastuch ten jełop oczywiście uwierzył i posłuchał. Ale to lepiej dla mnie - bo to ja jestem prawdziwą gwiazdą tej ekipy. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie oczekiwał po Pastuchu zachowań na poziomie. W Liberku trwają mistrzostwa i jest to wciąż jeden wielki farsz. Nasze narciarki co prawda wymiatają i dokopały już wszystkim: Norwegom, Niemcom i Austriakom. Hyvä Suomi! W kombinacji dokopali nam - i to było oszustwo, bo przecież mamy najlepszego kombinatora na świecie. Podejrzewam, że to matactwa Norwegów, którzy nie chcą, żeby ich wyprzedzić w tabeli medalowej, więc gdzie się da rzucają kłody pod nogi. Ich oszustwa nie znają granic - Kojo nawet wniósł do Fischera protest, że niby dostają gorsze narty, i prosił naszą ekipę, żeby się protest poparli, ale chłopaki go (słusznie) wyśmiali. Oni pewnie nawet nie wiedzieli, o co chodzi. Wczoraj odbył się konkurs na dużej skoczni i to była wielka żenada. Fińska telewizja nie puściła pierwszej serii, ale nic nie zostało nam oszczędzone, bo druga odbyła się dwa razy. W Liberku nieustanna zamieć śnieżna i zawieja trwa już drugi tydzień. Pierwszą serię udało się rozegrać (nasi daleko - Kanapowy i Larinto w drugiej dziesiątce, Pastuch w trzeciej, a Keituri się nie dostał), ale drugiej nie. Hofer się zdenerwował dopiero przy skokach Austriaków, którzy w śnieżycy lądowali 20 metrów bliżej od innych. Dobrze im tak. Hofer za wszelką cenę postanowił rozegrać konkurs, bo po pierwszej serii na podium nie było ani jednego Austriaka, i próbował dwa razy, ale musiał ulec pogodzie. Tak więc medale przypadłu Kitelowi, Schmittowi i Jacobsenowi - przynajmniej jakaś odmiana po Lojcelu, Ammannie oszuście, Morgim i Schli-cośtam. Skoro o Austriakach mowa - nieznani sprawcy włamali się do ich burżujskiego autokaru i zabrali co nieco, między innymi kolekcję bokserek Morgiego. Austriacy ponoć bardzo zbulwersowani wydarzeniem, a Morgi musiał kupić w lokalnym markecie komplet bielizny z Krecikiem oraz Rumcajsem. Ciekaw jestem, czy Vaciak drży o swoją atrapę laptopa. Myślę, że Czesi długo sobie poczekają, zanim pozwoli im się organizować jakiekolwiek zawody. Dzisiaj konkurs drużynowy. Nie wiążę żadnych nadziei z naszym beznadziejnym składem: Kanapowy, Keiruti, Larinto i Olli, choć Kitel coś mówił o złocie. Nie ma jak szajba po zwycięstwie... niedziela, 22.2.2009Nic nie pisałem, ponieważ nie byłem w stanie otrząsnąć się z szoku po ostatnich zawodach Pucharu Świata. Ten parobek z Rovaniemi i pastuch reniferów Olli wygrał zawody lotów w Oberkowie!!! Lotów!!! A to przecież ja jestem mistrzem lotów, który z Velikanką jest na ty! Wszyscy się zachwycali Pastuchem, bo to w ogóle było jego pierwsze zwycięstwo w Pucharze Świata. Jestem pewien, że coś wydębił od Lappiego albo po prostu sobie popił, chciałem nawet zwrócić na to uwagę Vaciaka, ale miał wyłączony telefon przez cały wieczór. Pewnie oglądał niemiecką wersję Mody na sukces... Co jeszcze gorsze, te miernoty nasza drużyna wygrali też drużynówkę na mamucie. I to w jakim składzie? Olli, Kanapowy, Keituri i... Ruuskanen! Świat się wali!!! Ruuskanen dostał powołanie do kadry na mistrzostwa! Jak na to patrzę, to mam ochotę wyć z żałości. Tymczasem zaczęły się mistrzostwa świata w Liberku. W konkursie dla przedszkolaków to znaczy na małej skoczni wygrał Lojcel, za sobą miał Schli-cośtam i Ammanna. Jakie nudyyyyy!!!!! Mogliby już sobie odpuścić! Po pierwszej serii prowadził Pastuch, któremu wydawało się, że umie skakać - cóż, w drugiej serii wylądował 20 metrów bliżej, podobnie zresztą jak Jacobsen. Trochę szkoda, szykowało się ostatecznie skandynawskie podium, ale jak się nie umie skakać dwóch porządnych skoków w jednym konkursie, to się potem płacze. Choć tak naprawdę to wydaje mi się, że wszystko było jak zwykle ukartowane - przecież nawet Olli w normalnych warunkach nie skacze 20 metrów bliżej od Austriaków! Innymi słowy: wielkie osustwo i spisek przeciw skandynawom! W kombinacji było tak samo, więc wszystko jasne. Jestem bardzo zniesmaczony i nie wiem, czy oglądać te mistrzostwa do końca. Chyba wykorzystam ten czas lepiej, bo na trening. Za dwa tygodnie zawody w Finlandii i nie zamierzam robić tylko za ozdobę. Wspomnę jeszcze, że Kanapowy chyba dowiedział się w końcu o Koti Idea, bo nie awansował na zawodach do drugiej serii - tym bardziej muszę się pospieszyć, bo kadra za chwilę się rozsypie zupełnie... piątek, 13.2.2009W ekipie zapanowała zmowa milczenia. Główny sponsor ekipy, Koti Idea, splajtował. Kiedy Matti się dowie, z miejsca przejdzie na emeryturę. Ma się męczyć i skakać ze świadomością, że za tydzień nie będzie nowej kanapy? Chłopaki na razie cały czas daleko w Niemczech, Matti nie ma dostępu do naszej prasy, do komputera to on akurat ostatni, więc się z internetu nie dowie. Modlimy się wszyscy, żeby nikt "życzliwy" mu nie doniósł. Właściwie to Vaciak się modli. Na wszelki wypadek zaczął już ogłaszać, że właściwie to widziałby mnie w kadrze jeszcze w tym sezonie, choć tydzień temu mówił zupełnie co innego. Ten człowiek zmienia zdanie niczym gwiazda opery szamponowej. Ale czego oczekiwać po wielbicielu Mody na sukces? Skoro o Vaciaku mowa - zrobił sobie urlop, podczas gdy chłopaki skakali w Willach czy gdzieś tam, i przyjechał do Kuopio, żeby być świadkiem mojego triumfalnego powrotu na skocznię. I bardzo słusznie, ostatecznie ma mistrza pod ręką, to co będzie z miernotami siedział? Przy okazji nadrobił zaległości serialowe - nagrywa sobie wszystkie odcinki na wideo. Ledwo Vaciak zostawił kadrę, te jełopy zaraz zaczęły się żalić w telewizji, że jak oni mają bez trenera skakać? Najbardziej przesadził Keituri, publicznie mając pretensje, że trener powinien być na miejscu i analizować, czemu skoki jego podopiecznych tak słabo wychodzą. Pastuch nie wiedział o co chodzi, ale że on jest pierwszy do afer i krytykowania szefów, to zaraz poparł Keituriego przed kamerami i jeszcze się głupio szczerzył. Co za palant. A ja się pytam: Pena w kadrze robi za co? Ozdobę? (Fuuj, straszne!) Moim zdaniem mógłby się przydać na coś i walnąć jednego z drugim przez łeb rurką, to by zaczęli gadać do rzeczy. Dóóóóóóóóóóół. Zdecydowanie widać, że ta kadra potrzebuje silnego lidera, skoro wszystko się tak sypie. Matti zaraz pójdzie na emeryturę. Pastuch nigdy nie umiał skakać, chyba że z rozpędu przez renifera. Larinto chyba wyczerpał zapasy testosteronu, bo ostatnio nawet do drugiej serii nie awansował i został odesłany do domu. Keituri... Co to jest Keituri? I to ma być kadra fińska? Rzekoma potęga w skokach? Trzeba jak najszybciej zaprowadzić porządek. niedziela, 8.2.2009Moi wierni fani, radujcie się, jak raduję się i ja. Wczorajszy dzień był świętem i jak na razie najlepszym dniem tego roku. Poszedłem sobie na skocznię, żeby się ochłodzić, a tu podchodzi do mnie Vaciak (aż dziwne, pomyśleć by można, że o tej porze to jakiś serial powinien lecieć), klepie mnie przyjacielsko po ramieniu i mówi, że mogę skakać. Takiemu mistrzowi jak ja nie trzeba dwa razy powtarzać, więc zaraz pobiegłem po narty i wdrapałem się na K90. Ponoć Vaciak, wzruszony i przejęty moim futerkowaniem, zasięgnął porady lekarzy i dowiedział się, że mogę już skakać. Czasem się nasz trener na coś przydaje.
Oddałem więc trzy doskonałe skoki ku uciesze zgromadzonej publiczności - nawet lokalna gazeta się pojawiła! Jestem wielki, jestem mistrzem, i zamierzam to udowodnić. Co prawda Vaciak powiedział, że w tym sezonie żadnych zawodów, ale jeszcze zobaczymy. Niech tylko wrócę do Pucharu Świata, a Schli-cośtam może się iść gonić. Hahaha!
Tymczasem po wielce męczącym treningu poszliśmy z Vaciakiem oblewać mój triumf na miasto. Skutkiem tego obudziłem się, jak już było po zawodach. Ale niczego nie straciłem, bo chłopaki skakali jak ostatnie ciule. Komentatorzy ponoć dziwili się na antenie, co to się działo z Larinto w nocy, że po wczorajszym dniu tak słabo dziś skacze - no, ja bym mógł im powiedzieć, co Larinto w nocy robił i z kim. Poza tym spanie się przydało, bo tym samym zbojkotowałem program o Aho, który leciał na YLE. Co za skandal! Mama mówiła, że nawet o mnie nie wspomnieli! Mówili za to, że Aho jako dziecko bawił się kukiełkami (nie skomentuję) i że był najmniejszym kurduplem w szkole. Sam Aho z wielkim rozrzewnieniem wspominał ponoć relację ze swoim eks-trenerem klubowym - pieprzone pedały, wszędzie ich pełno i Aho wcale nie lepszy. No ale czego oczekiwać po kimś, kto się bawi kukiełkami? W programie pojawił się, nie wiedzieć czemu, ten dziadek, co kiedyś trenował Małysza, dinozaur Lepistö, który jak zawsze gadał od rzeczy, między innymi narzekał na warunki na skoczni. Wypowiadał się też burżuj Kojo, że to wszystko jego wina, że podczas MŚ w Lahti ekipa tak słabo wypadła (dwa srebra drużynowe oraz marny brąz Aho na dużej skoczni - ma rację), a także Tommi, że niby Aho od czasu do czasu potrzebował kogoś do wypłakania się. Niby Tommi miał być tym kimś? Nie chcę o tym nawet myśleć!
Dość. Patrzmy w przyszłość, która będzie mieć tylko jedną gwiazdę: oczywiście mnie. Może się zgłoszę na przedskoczka do zawodów na Puijo... sobota, 7.2.2009Co za żałosne widowisko! Aż żal było oglądać ten konkurs. Od razu widać, że ekipa bez mistrza i przywódcy błądzi jak goryle we mgle. Nasi zajęli dopiero trzecie miejsce, a niemal przegrali podium z Niemcami. Pastuch kompletnie zawalił sprawę, a niby przez ostatni miesiąc odpoczywał. Kanapowy skarżył się w telewizji, że jest już za stary, żeby się włóczyć po świecie od Kanady po Japonię (co za mięczak!) - na co czekać, emerytury nikt nie broni. Miernota Keituri to miernota, więc nie ma czego wymagać. Jedynie Larinto ratował honor kadry i to jest już największa porażka. Co to jest Larinto?
W ogóle straszne rzeczy działy się na skoczni. Zaraz po pierwszym skoku do Larinto przypadł Niemy i wycałował go przy wszystkich. Hofer mrugał zalotnie do Kanapowego. Schmitt za barakiem popalał papierosy z Aho. Jacobsen obściskiwał się z rzecznikiem prasowym Norwegów, a Lazaniowy z Brzydalem... Zaraz, przecież Francuzów tam w ogóle nie było...? Czyżbym zaczynał mieć wizje? Wszędzie widzę pieprzonych pedałów!!! Ratunku! To chyba przez te komiksy, które Vaciak przywiózł z Japonii i podrzucił mi do czytania! Mama zawsze mówiła, że komiksy są złe, a tylko Kaczor Donald bezpieczny.
Przyszłość fińskiej kadry nie rysuje się za dobrze, a przyszłość fińskich skoków to już w ogóle. W składzie Niemy, Larinto i dwa cieniasy z PHSu Finlandia zajęła dziewiąte miejsce na mistrzostwach juniorskich, bo Niemy się wywalił po swoim nędznym skoku. Żeby w skokach był tak obrotny jak w łóżku, to...
Idę się przebiec. Mamy porządny mróz, więc powinienem ochłonąć. środa, 4.2.2009Jestem bardzo sfuterkowany, jak nigdy nie byłem! Wszystko mnie wkurza i w ogóle dóóóóóóóół! Chcę już wrócić do skoków. Mam dość pisania na tym głupim blogu! Dajcie mi moje narty, będę znów wygrywać! Tymczasem te konowały wciąż mi mówią, że skakać mogę na razie w myślach!!! Chyba czas użyć swoich mocy i w cudowny sposób wrócić do pełni formy i dyspozycji. Mocy używałem więc od dwóch tygodni i wyszło mi ogólnoświatowo. Najpierw chłopaki w Kanadzie mieli huragan i ćwok Larinto oraz Schli-cośtam prawie się pozabijali na skoczni, bo im Hofer ustawił taki rozbieg, że głowa mała. Ćwok Larinto zarył w śnieg, a Schli-cośtam ustał. Nie skomentuję. Potem mieli huragan w Japonii. Nie jestem w stanie oglądać skoków z Japonii, kiedy mnie tam nie ma. To jest mój kraj! Tam czuję się jak w domu! Tam mnie wielbią i mam tam nawet swój fanklub! Tak im narobiłem, że zawody odwołali. I było się tłuc gdzieś na koniec świata, żeby sobie tylko skośnookich popatrzeć? Oczywiście Vaciak odbył podróż swojego życia - najpierw Hollywood, a potem Japonia. Zwiedził Beverly Spears, wpadł nawet na jedną czy dwie gwiazdy, zrobił sobie zdjęcie i dostał autograf. Co za żenada. W Japonii zaś kupił sobie trzy albumy o Szogunie oraz komiks w wersji oryginalnej, przywiózł także lalkę Mariko do własnoręcznego składania. Zaczynam się obawiać o przyszłość naszej ekipy. Moja moc nie dała się ogarnąć i skończyło się huraganem i zamiecią śnieżną w Londynie. Chłopaki utknęli na dwie doby na lotnisku, Kanapowy nie zdążył na Mistrzostwa Finlandii i tylko Vaciak się cieszył, że zwiedził Szkocję. Nie wiedziałam, że tam też jakiś serial kręcili. Na upartego Matti by zdążył, ale pojechał zaraz do Kuopio, wykręcając się od zawodów. Rozszyfrowałem jego tajemnicę: promocja w Koti Idea - kup dwie kanapy, trzecią dostaniesz gratis. Mistrzostwa Finlandii w skokach to był jakiś farsz, ponieważ wygrał je... nie skoczek, tylko kombinator - Anssi Koivuranta. Nie dość że zrezygnował z zawodów kombinacji, to wystartował w NASZEJ konkurencji i pobił wszystkich na głowę. Słyszałem plotki, że zamierza się przerzucić na skoki. O nie, na pewno nie zamierzam do tego dopuścić! Koivuranta pewnie liczy, że dostanie miejsce w ekipie na Mistrzostwa Świata, skoro ja jestem na chorobowym! Niedoczekanie jego! Kto go chce w kadrze? Wystarczą nam już dwa pieprzone pedały, nie potrzeba nam takiego lalusia, na widok którego wszystkie laski są posikane - to moja rola!! W każdym razie Koivuranta nie bardzo miał kogo pobić, skoro Kanapowy urządził sobie wycieczkę do Koti Idea, a Larinto z Niemym pojechali na mistrzostwa juniorów i słuch o nich zaginął. (I tak nie chcę wiedzieć, co oni tam we dwójkę robią - wystarczy mi wyobraźnia.) Natomiast Pastuch dał ciała i przegrał z kombinatorem o ponad 12 punktów. Co za wstyd dla całej naszej ekipy - no ale przecież po Pastuchu nie można się było spodziewać niczego dobrego. Wracam do swojego postumentu: oddajcie mi już moje narty!!! |
|
|