Havu's profileHavuPhotosBlogListsMore Tools Help

Blog


    piątek, 30.5.2008

    Pożegnanie Aho zbliża się wielkimi krokami. Zgodziłem się łaskawie uświetnić ten nędzny konkursik swoją obecnością. Niech się tłumy cieszą. Kroisos miał taki sam zamiar - grać w czasie, kiedy reszta skacze - chyba chcieli być jojalni wobec Aho i swoim rzępoleniem rozproszyć jego rywali, żeby mógł wygrać. Niestety, FIS dowiedział się o tym i zakazał im gry. Tak więc Lump pokaże się tylko z nartami - nie wiem, czy wypadnie lepiej, niż gdyby przyszedł z gitarą...

    Aho zamierza wygrać te zawody, więc zabezpieczył się na wszystkie sposoby. Zaprosił takie miernoty jak Nykänen czy własny brat. Nawet nie wiedziałem, że Aho ma brata. Ta rodzina ma wiele tajemnic - od miesiąca rodzi się na przykład dziecko Aho, a na razie o nim nic nie słychać. Albo Tiia okantowała Aho, albo ten jełop źle policzył. Nie wygląda na mocnego z matmy. Pewnie wciąż myśli, że wygrał ostatnio Turniej Czterech Skoczni...

    W każdym razie Aho nie ma ze mną szans. Choć oczywiście rozważę taktyczne ustąpienie pola emerytowi, jeśli zaproponuje mi coś miłego.

    Z innych nowości: nasz dobry naród głosował na najfajniejszego Fina i Finkę. Wyobraźcie sobie, że Aho zajął miejsce szóste - po samych politykach. Za nim znaleźli się jeszcze Räikkönen i Häkkinen. Mnie nie było! Co za niewdzięcznych mam rodaków! A ja przecież wygrałem na Puijo! Skandal!

    poniedziałek, 19.5.2008

    Dno dna. SHL podał dziś składy kadr. Ja oczywiście jestem liderem i po odejściu Aho wymieniają mnie na pierwszym miejscu. Oprócz mnie starzy znajomi: Kanapowy i Ćpun Lappi. (Przy okazji tego ostatniego można wspomnieć, że w Kuopio zabrakło amfetaminy, bo Lappi zalicza sesję.) Powołanie dostał też Parobek, co za żenada. Vaciak chyba błagał go na kolanach - zupełnie nie wiem czemu. Reszta to kompletne ogony: Nieme i Larinta. Ta kadra zeszła na psy. Dobrze chociaż, że nie ma Lindströma.
     
    Joonas wylądował w kadrze B i się cieszy. Dziś idziemy na miasto oblewać jego awans. Burżuj, zdziera z ludzi za pralki, więc się wozi. Nie wiem, z czego się cieszy: teraz będzie miał mniej czasu na robotę, bo treningi czekają.
     
    Skoro o treningach mowa. Obudziłem się wczoraj rano, a za oknem śnieg. Przez chwilę myślałem, że to omamy po alkoholu, ale okazało się, że śnieg naprawdę spadł. Już miałem lecieć na Puijo trenować, ale mnie ojciec złapał i powiedział, że mam sobie z głowy wybić skakanie bez nadzoru, bo skończy się jak marcu. Przywiązał mnie do kaloryfera i powiedział, że przez to moje leczenie na ostrej terapii musieli się zadłużyć w banku, bo rachunek ze szpitala przyszedł z kilkoma zerami... Co za wyrodna rodzina. A do wieczora śnieg zdążył stopnieć, dóóóóóóóóóóóół.
     
    Vaciakowi wcisnęli za asystenta Penę Kokkonena. Oczywiście, przecież w kadrze MUSI być ktoś z Lahti. Zmowa i mafia. A poza tym Pena sprawia bardzo podejrzane wrażenie...

    sobota, 10.5.2008

    Mafia z Lahti, Lahden Hiihtoseura, znów wygrali w głosowaniu na najlepszy klub pod względem skoków i kombinacji - co za oszustwo. PHS zajął dopiero trzecie miejsce, bo wyprzedziło nas Reniferowo-Pastuchowo. Ja rozumiem, gdyby oceniali w takiej kombinacji: przegonić reny w określone miejsce, oddać skok i wydoić łosia. Po to im pewnie te puste zarośnięte trawą przestrzenie na północy. Tymczasem na naszej pięknej górze Puijo nikt się nie poznał. Skandal! Mam nadzieję, że Vaciak coś z tym zrobi i podniesie prestiż najlepszego klubu w Suomi. Chociaż... Vaciak? Przecież jego interesuje bardziej Moda na sukces... Co innego gdyby nakręcili o nas serial - Puijonlaakso 70200.

    niedziela, 4.5.2008

    Zawsze mówiłem, że LHS to jedna mafia, a tymczasem okazuje się, że w naszym klubie nie lepiej. Zaczynam obawiać się o swoje życie. Tylko czemu o wszystkim muszę się dowiadywać z gazet? PHS wypieprzył szefa skoczni, bo uznano, że nie potrzeba kogoś takiego. Pewnie, wyciąg każdy umie sobie obsłużyć, a papierki z Puijo Lump może zbierać. Tylko z natryskiem igelitu musi jeszcze potrenować, bo ostatnio zrobił mały wodospad. W każdym razie eks-szef skoczni uroił sobie, że to wszystko wina Jake'a Fuckin' Snake'a - czyli tego gościa od siedmiu boleści, który jest trenerem Kanapowego. No i słuchajcie, jakie jaja. Jake zaczął dostawać pogróżki, które ponoć przysyła mu ten gość. A jeśli wziać pod uwagę, że to wielki kolega nożownika Nykänena, Jake chyba rzeczywiście ma się czego bać.

    Z drugiej strony, Jake to największy paranoik, jakiego znam, nie byłbym więc zdziwiony, gdyby to wszystko sobie uroił. Dobrze, że psychiatryk jest niedaleko. Ale na wszystki wypadek zamierzam pożyczyć od ojca strzelbę na łosie, jeśli to nasze miasto rzeczywiście takie niebezpieczne. Mistrz przecież będzie głównym celem! Mogą mnie porwać i zażądać od PHSu okupu! A skoro klubu nie stać na szefa skoczni, to czym za mnie zapłacą?? Ratunku!!!