Havu 的个人资料Havu照片日志列表更多 工具 帮助

日志


środa, 25.6.2008

Jedziemy do Klikowa na zgrupowanie. Vaciak uznał, że na Puijo nie będzie w tym roku skakania - i może się jeszcze okazać, że to była dobra decyzja. Dziś do gazet ogólnokrajowych trafiła informacja, jak to wczoraj po południu trzech łebków z Ounasvaaran Hiihtoseura zepsuło nam wyciąg. Co za wstyd! Ale czy ja się dziwię? Przecież w Pastuchowie-Reniferowie nie mają takiej skomplikowanej techniki jak wyciąg - tam na skocznię wjeżdża się na reniferach.

Poszedłem dziś pożegnać się z Puijo przed wyjazdem i ujrzałem smarkaczy zasuwających na górę na piechotę w kombinezonach i z nartami. Dobrze im tak, to im zbuduje charakter. A wyciąg stoi.

Żałuję tylko jednego: że nie zobaczę, jak po schodach zasuwają Fircyki Niemeli, które przyjeżdżają do Kuopio na zgrupowanie...

No i że nie wiadomo, czy w tym roku zawitają na Puijo w ogóle Fircyki Koja - widok Bera spoconego jak prosię byłby bezcenny... Dóóóóóóóóóóół.

środa, 18.6.2008

Jeszcze wczoraj byliśmy w Ruce na zgrupowaniu, ale nie ma co o tym pisać, bo jestem Mistrzem i jestem Najlepszy, i przeskakiwałem resztę cieniasów o 20 metrów.
 
 
Dziś jest wielki dzień - moje urodziny! Wszyscy o tym pamiętali. Nie zapomnieli moi wierni fani i znów znalazłem na skrzynce masę maili o wiele mówiących tytułach: "Jesteś moim marzeniem", "Żyję tylko dla ciebie" czy "Jak sprawić, by kobiety cię uwielbiały." Od Joonasa dostałem kartę rabatową na usługi jego jednoosobowej firmy naprawy pralek. Reszta chłopaków niestety zupełnie nie reagowała, kiedy chodziłem po hotelu z wielce sugerującą miną, że czegoś od nich oczekuję. Z drugiej strony nawet nie chciałbym dostać prezentu od Pastucha - pewnie by mnie obdarował kapciami z renifera...

Potem wpadł Marvaila i kazał nam się zbierać. Wsadzili nas wszystkich do naszego białego busika z napisem FINNS DO IT LONGER (powinno być Havu do it longer) i wywieźli w las na takie zadupie, że już myślałem, że znowu jesteśmy w Rovaniemi. Ale sie okazało, że to Alastaro, czyli ulubione miejsce wyścigów Aho (czy ten facet nie może w końcu dać nam wszystkim świętego spokoju??). Już myślałem, że Emeryt znowu będzie się popisywał i nas woził tymi piekielnymi dragster-queenami, a tymczasem zaprosił Mikę Kallio, który pozwolił mi karnąć się swoim wypasionym motorem. To na pewno była moja niespodzianka urodzinowa. Niestety za mocno przycisnąłem gaz i motor wystrzelił spode mnie i wylądował w jedynym kiosku z gazetami w tej zapomnianej mieścinie. Vaciak o mało mnie nie zabił, bo właśnie zamierzał kupić nowy dodatek tv z opisami wszystkich seriali. Dóóóóóóóóóóóóóóóóół.
 
Tak prezentowała się nasza wspaniała drużyna - POPATRZCIE.
 
Potem jednak Lump Kantee zaprosił mnie na wieczór do jakiejś spelunki, więc pomyślałem sobie, że to dalszy ciąg mojej niespodzianki urodzinowej tam się odbędzie. Na pewno zaprosili jakąś gwiazdę fińskiego popu, żeby zaśpiewała mi Happy Birthday. Pełen oczekiwań pojechałem tam, ale niestety - bar był zamknięty, kapeli nie było, trafiłem tylko na próbę Kroisos. Rzępolili swoje "Every day is like Monday" i tym podobne, a nawet nie zachciało im się zagrać Happy Birthday dla mnie! Skandal. Na dodatek przylazł Ćpun z Kanapofilem. O ile Lappi zaraz zasnął z przećpania, to Matti cały wieczór narzekał na twarde stołki przy kasie w Alko. Otaczają mnie idioci. Dóóóóóóóóóóóóóóóóół.

piątek, 13.6.2008

Jesteśmy już w Ruce i dzięki wszystkim dobrym mocom. Nasze zgrupowanie w Rovaniemi to była jedna wielka porażka. Udało się nam na skoczni przeprowadzić może jeden trening. Już na samym początku kraj zalała jakaś ulewa, padało bez przerwy przez dwa dni. Zalało skocznię, a że nikt nie był na tyle zdetonowany, by uprawiać skoki do wody, skończyło się na treningach na sucho w hotelu. Do tego podtopiło całe miasto i zamokły kable internetowe, dlatego nic nie pisałem. Vaciak jest dla mnie skończony. Jedyne, czym się przejął, to ekipy telewizyjne, jakie zaraz pojawiły się, skoro było to pierwsze jego zgrupowanie jako trenera reprezentacji. Vaciak większość czasu spędzał między lustrem a telewizorem, wyginając się na wzór gwiazd Mody na sukces. Porażka, jeśli mnie pytacie.

Siedzieliśmy więc przez większość czasu w hotelu. Joonas nie przejmował się brakiem treningów, a nawet był zadowolony, bo mógł się uczyć do kursu pralkowego, który ma zamiar mieć latem. Siedział nonstop przed kompem, przeglądając schematy budowy pralek i co i rusz wykrzykując debilne okrzyki zachwytu, podniecając się bębnami i zaworami. Otaczają mnie idioci. Kanapowy, który zatrudnił się w supermarkecie na kasie, uczył się (!!!) instrukcji obsługi kasy fiskalnej. Lappi zaliczył sesję i teraz odsypia amfetaminowy ciąg - odkąd przyjechaliśmy do Ruki, śpi 24 godziny na dobę! Larinto zniknął gdzieś z Niemym - pieprzone pedały. Pastucha na razie widziałem tylko z daleka, jak gonił renifery na Ounasvaarze.

W ramach rozrywki wydzwaniał do nas codziennie Aho, żeby pochwalić się, że jego syn: 1/ patrzy, 2/ uśmiecha się, 3/ bełkoce. I nie chodziło mu o Mico, ponoć naprawdę urodził mu się drugi syn. Czyli ta ciąża nie była jednak urojona... Ja nie wiem, czy Aho naprawdę musi zawsze robić wszystko, żeby się pokazać? Rzucił plotę, że urodzi mu się dziecko na początku maja, i potem przez cały maj dziennikarze ciągle do niego wydzwaniali, a z braku materiału pisali jakieś dziwne niusy o przeszłości i przyszłości Aho, na przykład że zamierza zostać naczelnym krawcem reprezentacji. Luuuudzie...

Jesteśmy w każdym razie w Ruce. Może tutaj uda się nam porządne zgrupowanie, bo przynajmniej tutaj nigdy nie wieje. Tak czy owak: dno.

wtorek, 10.6.2008

Jak tak o tym myślę, to zupełnie nie wiem, czemu Aho był tak rozemowany, kiedy wczoraj dzwonił. Przecież wszyscy wiedzą, że on ma syna. Czyli to chyba alkohol... Zawsze mówiłem, że niezłe z nego ziółko.

poniedziałek, 9.6.2008

Człowiek nigdzie nie ma spokoju. Przyjechaliśmy do Pastuchowa, odbyliśmy pierwszy trening, który zwalił mnie z nóg, więc postanowiłem uciąć sobie drzemkę. Wyrwał mnie ze słodkich snów o Kryształowej Kuli telefon. Odbieram, a tam ktoś krzyczy: "Mam syna! Mam syna!" Spytałem: "Kto mówi??" i wyłączyłem telefon. I spałem dalej.

Dopiero potem okazało się, że to Aho dzwonił. Żeby dla takiej drobnostki ludzi z drzemki wyrywać. Ten człowiek nie ma wstydu. Zawsze o tym wiedziałem.

sobota, 7.6.2008

Nasz nowy trener reprezentacji ogłosił plan zgrupowań na lato. Wyobraźcie sobie, że nie będziemy w tym roku w ogóle skakać na Puijo! No to się Vaciak nie popisał. Co gorsza, już w poniedziałek jedziemy na tydzień do Pastuchowa! Później zaś przenosimy się w jedyne miejsce, gdzie nigdy nie wieje, czyli do Ruki. No, tam jest przynajmniej porządna skocznia, a nie ten pagórek, który nazywają Ounasvaarą.
 
Muszę zanieść matce do wyprania komplet moich dresów wyjściowych. Choć tak naprawdę to w Rovaniemi nie ma gdzie wyjść... Jak wyjdziesz z domu, to znajdziesz się na pastwisku... Dóóóóóóóóóóóóóóół.

czwartek, 5.6.2008

Aho zawsze wydawał się najbardziej rzeczowym członkiem naszej ekipy (oczywiście zaraz po mnie) i wszyscy mogli na nim polegać. Tymczasem ledwo przeszedł na emeryturę, zaraz zaczęło z niego wychodzić drugie ja. Zaczynam coraz bardziej upewniać się w przekonaniu, że tę rzekomą ciążę Aho sobie po prostu zmyślił. No bo słuchajcie - najpierw sam stwierdził na konferencji pożegnalnej, że dziecko urodzi się na początku maja. Teraz nagle w poniedziałek na gali sportu (gdzie - śmiech na sali - został odznaczony za zwycięstwo w Turnieju jako najbardziej emocjonującą chwilę sportową roku. Dlaczego nikt nie pamiętał o moim zwycięstwie na Puijo?? To dopiero był wyczyn!) ogłosił, że termin był na koniec maja i że bachor urodzi się na pewno następnej nocy. Tymczasem minęło kilka kolejnych dni... i nic. Jedno wielkie NIC (zupełnie jak Pastuch).

Oto do czego może doprowadzić bieganie w szpilkach, to jest moja teoria.

Jestem na bieżąco z prasą i dziś w Iltasanomat wyczytałem o sztucznym (?) niedźwiedziu, którego wynaleziono w tym celu, żeby psy nauczyły się zwierza obszczekiwać. Niedźwiedź ma na imię Pena - i wszystko jasne. Nasz drugi trener reprezentacyjny postanowił sobie dorobić do pensji. Idzie lato, więc trzeba sobie na wakacje w Rovaniemi zarobić...