Havu's profileHavuPhotosBlogListsMore Tools Help

Blog


    poniedziałek, 22.9.2008

    W weekend odbyły się na Puijo letnie Mistrzostwa Finlandii. Chłopaki z klubu wygrali zupełnym fartem, bo LHS miał u siebie w składzie Keituriego. Indywidualnie niestety triumfował Parobek, choć po I serii miał tylko 0,4 punktu przewagi nad Mattim. Ale bądźmy szczerzy: Matti trafił na taki wiatr, że wywiało go na ten 130 metr. Zresztą on sam był najbardziej zdziwiony swoim wynikiem. W drugiej serii wszyscy spadali na bulę i Pastuch też zaliczył ledwo 112 metrów. Dobrze mu tak. Drugi był ex-łamaga Kiuru, a trzeci miernota Keituri, któremu do brązu wystarczyło lądowanie przed niebieską linią na 105-ym metrze. Świat schodzi na psy.

    Była telewizja, więc oczywiście udzieliłem wielu wywiadów, rozdałem wiele autografów, a na skoczni wydzielili nawet strefę dla dziennikarzy, żeby się nie pozabijali - tylu ich przyszło, żeby mnie zobaczyć. Dumnie pokazywałem swoją nogę oraz kulę, którą się podpieram.

    Z innych ciekawostek - Lump z kolegami urządzili sobie w stacji wyciągu i szatni studio nagrań. Podczas którejś sesji przepalili korki i od tamtego czasu wyciąg stoi i się nie rusza. Lump za karę nie jedzie na LGP do Niemiec, chyba że uda mu się naprawić szkody. W dodatku będzie musiał pokryć z własnej kieszeni koszty przejazdów zawodników na skocznię, bo trzeba ich tam było zawieźć autami. Ja bym ich na piechotę przegonił! Oznacza to w każdym razie, że biednemu jak mysz kościelna Lumpowi potrącą z pensji. I wszyscy będą zadowoleni, bo oszczędność na Lumpie pokryje inne wydatki - skoro wiadomo, że Hiihtoliitto nie ma kasy na skoki. Vaciak natomiast musiał biegać na górę na piechotę, bo specjalnie ze zwolnienia lekarskiego zadzwonił do niego Marvaila i zakazał używać samochodów - tłumaczył, że nie ma kasy na ewentualną naprawę, gdyby jakaś oś pękła od ciężaru głównego trenera. (Zaraz, zwolnienie lekarskie? Hmm, Tommi nie ma już po co jeździć na konkursy poza Lahti, więc i Marvaila sobie odpuścił. Pieprzone pedały, wszedzie ich pełno, a na pewno w Lahti.)

    Przez to wszystko chłopaki musieli się przebierać w samochodach, ponieważ Lump zabarykadował się w budynku i niby naprawia. Jakoś nie chcę wiedzieć, co on tam naprawdę robi.

    czwartek, 18.9.2008

    Gazety aż huczą od wiadomości skokowych. Najpierw Kanapowy udzielił wywiadu o tym, jak przez miesiąc nie pokazywał się na skoczni, tylko trenował siłowo. Domyślam się, że miał na myśli podnoszenie się z kanapy. Ewentualnie zbieranie z podłogi butelek po piwie. No, jeśli wziąć pod uwagę te, które potoczyły się pod kanapę, to już mowa o prawdziwej gimnastyce.

    Dziś piszą o tym, że Hiihtoliitto splajtowało, kasy na skoki nie ma i za obozy trzeba będzie płacić z własnej kieszeni. Dobrze, że Vaciak mieszka w Kuopio - można się spodziewać, że wszystkie zgrupowania od teraz będą się odbywać właśnie tutaj. Może nawet Konkurs Pierwszego Śniegu zostanie przeniesiony z Rovaniemi do Kuopio? Namówię Lappiego, Kanapę i Parkietowego, żeby mnie poparli w tej kwestii. Chłopaki z Lahti też raczej nie powinni się sprzeciwiać: ostatecznie do Kuopio mają bliżej, więc większa oszczędność.

    O ile oczywiście będę już wtedy skakał. Na razie i ja jedynie patrzę na skocznię, ale wiara przenosi góry - może i uda się Ounasvaarę przenieść do Kuopio? Chociaż kto by chciał? W weekend mamy na Puijo igelitowe mistrzostwa - chyba nie ma co liczyć na nagrody, skoro sytuacja finansowa jest, jaka jest. Dobrze, że skrupulatnie upychałem wygrane z konkursów do materaca - oszczędności jak widać mogą się przydać na szczytny cel trenowania. Przy okazji okazało się, że nam, skoczkom z kadry narodowej nie wypłacono zaległej kasy - to nam się należy od Hiihtoliitto jakaś kasa??? Czego się człowiek z gazet nie dowie.

    Vaciak, nasz trener od siedmiu boleści oraz Mody na sukces, sam ma nadzieję na sukces. Ostatnio przechwalał się, że już jako drugi trener udzielał raz po raz wywiadów (chyba mu się pomyliło z przesłuchaniami do seriali), więc jako szkoleniowiec główny będzie rezerwował terminy z miesięcznym wyprzedzeniem. Dziwił się, że jeszcze na Rukę nikt się u niego nie zapisał. A ja się dziwię jemu - czy on naprawdę chce odpowiadać na pytania w stylu: "Jeden mistrz na emeryturze (to niby o Aho), jeden w kryminale (to o Pastuchu), a jeden na rehabilitacji (to o mnie) - co ty człowieku chcesz osiągąć, mając w kadrze dwóch pseudoemerytów, Larinto i Niemego oraz Kanapę?" Vaciak naprawdę nie ma wyobraźni...

    sobota, 13.9.2008

    Właśnie obejrzałem zawody w Japonii. Finowie oddali dwa dobre skoki. W całym konkursie. Miernota Keituri spieprzył pierwszy, a parkietowy Jussi - drugi. I wymienili się miejscami. Porażka do kwadratu. Komentator cały czas gadał o wietrze, którego nie było widać - cóż, jeśli o mnie chodzi, to żaden wiatr nie usprawiedliwia takich skoków. To są po prostu cieniasy i beztalencia. Aż się cieszę, że mnie tam nie ma.

    Choć z drugiej strony mój bliski znajomy Daiki Ito zajął drugie miejsca. Stracił do Ammanna 25 punktów - ale farciarz z tego Ammanna. W każdym razie Daiki pewnie jakąś imprezkę urządzi, a mnie tam nie ma... Miejmy nadzieję, że nie weźmie Hautamäkiego ani Keituriego za mnie!

    Vaciak robi ponoć furorę - udzielił wywiadu dla japońskiej telewizji! Matti powiedział, że Jussi powiedział mu przez telefon, że Vaciak ponoć chwalił publicznie "Szoguna", za co dostał od uszczęśliwionych Japońców ekskluzywną i limitowaną wersję filmu na dvd. Zawsze wiedziałem, że Vaciak potrafi być obrotny, gdy w grę wchodzą seriale...

    środa, 10.9.2008

    Letnia Grand Prix toczy się swoim torem - niestety, bez mojej zaszczytnej obecności. Ale zimą pokażę wszystkim, że dla mistrza złamana noga to pestka. Był taki Szwed, co ze złamaną nogą skakał dalej niż inni - aż wszyscy się zaczęli na nim wzorować.

    Zbliżają się zawody w Hakubie - ach, moja ulubiona mistrzowska skocznia. Suomi pojechała w bardzo silnym składzie: Jussi, Keituri i Vaciak. Czy oni tam w Hiihtoliitto wstydu nie mają? Wysyłać taką kadrę, żeby nasz kraj stał się pośmiewiskiem wszystkich? Już lepiej zaoszczędzić kasę na remont jakiejś skoczni krajowej (na przykład instalacja wyciągu na Puijo K65, żeby Matti nie musiał wchodzić na piechotę) i oświadczyć publicznie, że Finlandia nie zamierza wysyłać swoich mistrzów (wiadomo, ściema - mistrz jest tylko jeden) do jakiejś zadupiastej Japonii, gdzie nikt na skoki nie przychodzi.

    Tymczasem polecieli dwaj pseudo-emeryci: Jussi od parkietów oraz miernota Keituri. Vaciak nawet Peny nie zabrał - wiadomo, na pewno nie zapomniał seksownej Mariko i ma nadzieję na małe co nieco, i nie życzy sobie rywali. Podejrzewam, że nawet te jej koronkowe majteczki zabrał - na wypadek gdyby nie zapamiętała jego łysej glacy. Ewentualnie chce w spokoju obejrzeć po raz osiemsetpięćdziesiątyszósty Szoguna w wersji oryginalnej - a hobby Peny, jakim jest stukanie w rurki, dobrych warunków nie gwarantuje. Słyszałem w każdym razie pogłoski, że Vaciak zapisał się na kurs japońskiego...

    Właśnie zadzwonił Kanapowy i opowiedział, że zadzwonił do niego Jussi. Jussi jęczał coś, że Vaciak postanowił ćwiczyć swoją znajomość języka i cały czas mówi do nich po japońsku. Keituri za to przez cały lot opowiadał o swojej żonie tancerce go-go i prezencie ślubnym, jaki jej kupił: chromowanej rurce. (Szkoda mimo wszystko, że Pena nie pojechał - miałby rozmówcę.) Jakoś nie żywię współczucia - podejrzewam, że Jussi zarzucił wszystkich opowieściami o kupkach Kii Neeli Mercedes. A jeśli jest zazdrosny, to też mógł się ożenić z jakąś panienką - tylko że Kaisa była jedyną, jaka go chciała.

    Mam nadzieję dowiedzieć się więcej o ich wyjeździe - choć z drugiej strony nie wiem, czy chcę wiedzieć więcej. Mnie tam nie ma, więc niby co ma się dziać?