Havu's profileHavuPhotosBlogListsMore Tools Help

Havu

The Best

Havu

Occupation
Location
Interests
Jestem Mistrzem, jestem Najlepszy
Dziękujemy za odwiedziny!
Please wait...
Sorry, the comment you entered is too long. Please shorten it.
You didn't enter anything. Please try again.
Sorry, we can't add your comment right now. Please try again later.
To add a comment, you need permission from your parent. Ask for permission
Your parent has turned off comments.
Sorry, we can't delete your comment right now. Please try again later.
You've exceeded the maximum number of comments that can be left in one day. Please try again in 24 hours.
Your account has had the ability to leave comments disabled because our systems indicate that you may be spamming other users. If you believe that your account has been disabled in error please contact Windows Live support.
Complete the security check below to finish leaving your comment.
The characters you type in the security check must match the characters in the picture or audio.
Zé Tropicalwrote:

Hebergeur d'image

Your space is very nice. Congratulations !
Best wishes from Salvador.

 

Mar. 23
Oksanawrote:
Kurcze niezły jesteś!!!!naprawdę podziwiam cię,zresztą co ja pisze sam dobrze wiesz że jestes wielki:D pozdrawiam,pa
Jan. 12
Ładnie ściemniasz :D z tego co wiem Janne Happonen nie zna języka polskiego. Ale jestem pełen podziwu, że chce Ci się pisać na blogu 'podszywając' się pod jego osobę :D Pozdrawiam ;)
Dec. 26

wtorek, 29.9.2009

Nie chce mi się nic pisać. Wkurza mnie, że Aho wrócił. Wydał książkę, w której rzekomo szczerze i otwarcie pisze o swoich wyskokach - akurat, jedynej prawdy możecie się dowiedzieć z mojego bloga. Na przykład udało mu się bardzo dogodnie "zapomnieć" o motywie ze szpilkami. Mnie się nietety nie udało - mam przed oczami tę traumę jako żywo.
 
Ledwo Aho wrócił do ekipy (i co gorsza wygrał mistrzostwa Finlandii - ale wiadomo, na swojej skoczni), zaraz znalazł się sponsor dla naszej ekipy. Jak tak to nikt nam złamanego grosza nie rzucił, a teraz będziemy skakać w - o zgrozo - różowych kaskach, bo nowy sponsor takimi kolorami się afiszuje. Zostałem zaproszony na konferencję z tej okazji - wiadomo, jestem mistrzem, ale sądzę, że to dlatego, że Aho oficjalnie nie należy do kadry. Skandal i bezczelność! I w ogóle to ja myślę, że oni namówili Aho na powrót, bo bez niego całe fińskie narciarstwo się rypło. Może nawet kryzys został spowodowany odejściem Aho?
 
Na dzikiej północy spadł pierwszy śnieg. Nie mogę się doczekać, kiedy zaczniemy skakać na śniegu. Na razie jedziemy do Klikowa na ostatnie zawody LETNIEJ Grand Prix, choć w Finlandii mamy już przymrozki. A wszędzie mówi się o globalnym ociepleniu, ciekawe...

piątek, 7.8.2009

Moja pierwsza notka po przerwie miała być triumfalnym powrotem na światowe szczyty. Niestety, katastrofa goni drugą. Pojechaliśmy do Hiza na pierwsze zawody Letniej Grand Prix i dziś odbyła się kwalifikacja. To wszystko przez Niemców! Podczas skoku miałem nawrót traumy z tego feralnego treningu sprzed roku - bardzo to niepiękne, ale ogarnęła mnie panika i nagle szybko chciałem wylądować. Mam jednak zamiar poradzić sobie z taką słabością, jakem mistrz.

Przerwa w pisaniu spowodowana była katastrofą we Vuokatti podczas obozu dla bachorów. Ostatniego dnia Pastuch Olli, z którym znów miałem nieszczęście dzielić pokój, wykazał się swoją głupotą. Dałem mu swój dres wyjściowy do wyprasowania i poszedłem na lunch. Ten palant powiedział, że trochę się spóźni, bo leci jego ulubiony serial "Mały domek na tundrze". Kiedy wróciłem ze stołówki, powitały mnie kłęby dymu dochodzące z naszego pokoju, a także wycie beczkowozu. Mój drugi dres wyjściowy po interakcji straży pożarnej nie nadawał się do niczego, a co gorsza - mój kochany komputerek miał się niewiele lepiej. Suszył się potem tydzień i dopiero przez wyjazdem na Grand Prix odebrałem go z serwisu. To jest jednak porządna japońska robota...

Jutro zawody drużynowe. Muszę opanować swoją słabość, bo nie zamierzam pozwolić, by zwycięstwo przypisywano potem miernocie Keituriemu, który w kwalifikacjach zajął dziś drugie miejsce, bo dał się wyprzedzić jakiemuś Ruskowi. To ja jestem podporą tej drużyny! Jestem mistrzem! Jestem najlepszy!

środa, 22.7.2009

Ostatni miesiąc był koszmarem, z którego ciężko mi się było obudzić. Pełen wielkich nadziei kontynuowałem naukę japońskiego na prywatnych lekcjach, a także stołowałem się w chińskiej restauracji, żeby przyzwyczaić język do wschodniej kuchni (japońskiej restauracji na tym fińskim zadupiu nie ma) - kiedy jak grom z jasnego nieba spadła na mnie wiadomość, że z mojego wyjazdu do Japonii nic nie wyjdzie. Zniecierpliwiłem się brakiem odpowiedzi z Tokio i zadzwoniłem do ambasady w Helsinkach, a tam mi powiedziano, że obywatelstwo japońskie przyznaje się po 40 latach mieszkania w Japonii. Nie chcieli słuchać Mistrza i się wyłączyli - choć możliwe, że przydeptałem ze złości kabel od telefonu.

Ylianttila omijał mnie szerokim łukiem i tylko się z daleka uśmiechał niewinnie, a ja czuję się pokrzywdzony i oszukany. Zawsze wszystko przeciw mistrzowi. Oznacza to, że przez kolejny sezon będę musiał się męczyć z tymi miernotami z ekipy. Usiłowałem przegryźć tę gorzką tabletkę, zamknąłem się w domu i nie przyjmowałem nikogo przez całe dnie - aż wreszcie postanowiłem stawić czoła życiu. Jestem mistrzem i nikt mi nie podskoczy.

Odbyliśmy kilka zgrupowań, za które niestety trzeba było płacić z własnej kieszeni. Kryzys w skokach się pogłębia i Vaciak, gdyby mógł, rwałby włosy z głowy, choć próbuje udawać kozaka i się nie przejmować. Latamy tanimi liniami (z pięcioma przesiadkami), nocujemy w hostelach (cała kadra w jednym pokoju - ostatnio trafiło mi się łóżko obok Niemego i Larinto, to był horror), gotujemy sobie sami. Mieliśmy zgrupowanie w Austrii, w tamtejszej szkole sportowej, to gotował nam Schli-costam - i o dziwo się nie potruliśmy. Dobrze, że nie musimy robić prania w podróżach, bo chyba Joonas by swoją pralkę woził.

Na Puijo zgrupowanie odbywali Francuzi. Lazaniowy usiłował zarywać lokalne dziewczyny (moje fanki!!), Brzydal chodził smętny, gdy na to patrzył, ale najgorsi byli ci z kadry młodzieżowej - takie smarkacze, które nie przepuściły żadnej lasce w promieniu pięciu kilometrów. Porządek morelowy na Puijo został poważnie potrącony - ale co się dziwić, skoro był z nimi ten kombinator (o nazwisku brzmiącym gorzej niż Lazaniowy i Brzydal razem wzięci) o urodzie i stylu wiejskiego uwodziciela?

Później zaczął się nareszcie najlepszy fragment lata czylu Veikkaus Tour. Nadeszła chwila mojej chwały, kiedy wygrałem konkurs w Lahti! Pokazałem swoją klasę i w trudnych warunkach zaliczyłem wspaniałe zwycięstwo, choć po pierwszej serii byłem dopiero trzeci. W drugiej serii Larinto spieprzył skok i nie pomogła nawet interwencja taty, który namówił sędziów, żeby dali mu dwudziestki. Pozostali koledzy z reprezentacji też oglądali moje plecy: Kanapowy był piąty, a Pastuch szósty, bardzo dobrze. Jestem Wielki jak zawsze.

W Kuopio niestety nie poszło mi tak dobrze, ale znów padłem ofiarą oszustwa, bo tym razem wygrał Pastuch, choć się przewrócił. Uważam, że jak ktoś nie umie lądować, to nie powinien w ogóle ruszać z belki. Kiedy Pastuch triumfował na zeskoku, przybiegło jego stadko reniferów, a on zaczął się z nimi tarzać w trawie. Porażka, mówię wam, patrzyłem na to z niesmakiem. Drugi był - co za niespodzianka - Niemy. Warto wspomnieć, że Larinto zajął dopiero siódme miejsce i chodził skrzywiony po komentarzu swojego chłopaka, że tym razem on będzie na dole. Dobrze, że nie mieszkam z nimi w hotelu... Nie wiem, co jest gorszą perwersją: pieprzone pedały czy zoofilia Pastucha. Skłaniam się jednak ku temu drugiemu.

Mimo wszystko byłem w Kuopio gwiazdą - dzikie tłumy waliły do mnie o autografy i zdjęcia, dziennikarze przepychali się, żeby zrobić ze mną wywiad, była nawet telewizja... Choć z telewizją coś nie wyszło, bo kamerzysta ustawił się za moimi plecami - no chyba że uznał, że mój seksowny tyłeczek jest wart pokazania, co się rozumie samo przez się.

Jesteśmy we Vuokatti na ostatnim konkursie i na obozie dla smarkaczy. W tym roku kierownictwo obozu postanowiło do ćwiczeń praktycznych dodać także seminaria tematyczne. Ich program wygląda mniej więcej tak:

Jak pracować z mediami? (oczywiście Mistrz - ja)
Jak wygodnie i komfortowo siedzieć na belce? (Kanapowy)
Jak naprawić pralkę, gdy się zepsuje na wyjeździe? (Joonas)
Jak spędzać wolny czas? Wideoteka młodego człowieka. (Vaciak)
Jak na 100 sposobów wykorzystać konserwę z renifera? (Pastuch) (pierwotnie miało być: Jak z reniferowego łoju zrobić koskenkorvę?)
Jak stylowo kłaść igelit? (Jussi)
Prawa skoczka - co zrobić, jak znajdą u ciebie substancje niedozwolone? (Lappi)

Larinto i Niemy też chcieli mieć jakiś wykład, ale wszyscy im kategorycznie zabronili. Widać nie ja jeden jestem zdania, że dwa pieprzone pedały w fińskich skokach to aż nadto, a czego innego ta dwójka mogłaby nauczyć dzieci?


wtorek, 23.6.2009

Nie wiedziałem, gdzie jestem, kiedy wpadł Vaciak i wyciągnał mnie na trening. Jakoś w ubiegłym tygodniu miałem urodziny, później nastał Juhannus, więc zrozumiałe, że przez kilka dni świętowaliśmy. Niestety, Vaciak był bezlitosny i zagonił mnie na trening. Na Puijo miła niespodzianka - moi przyszli koledzy reprezentacyjni, Japońce. Będę niezaprzeczalnie gwiazdą tamtejszej ekipy, biorąc pod uwagę ich wyczyny. Ylianttila najpierw puszczał ich z K90, a później zwątpił i zagonił na K65. Mam nadzieję, że moja mistrzowska forma doda im ducha i podtrzyma morale ekipy.

Z naszych pojawili się tylko Larinto i niedojda Lindström. Myślałem, że on w ogóle skończył już ze skakaniem, a tu taka niespodzianka. Larinto chodził skrzywiony - pewnie mu Niemego zabrakło. Reszta nie dotarła. Pastuch pewnie kontynuował świętowanie, a Matti jako oficjalny powód podał, że nie chce pogłębiać kryzysu Hiihtoliitto i zostanie w domu. Podejrzewam, że ma to jakiś związek z nową kanapą Mattiego, którą kupił z oszczędności z butelek i puszek po piwie.

W każdym razie Larinto i Lindström robili za doskonałe tło dla mojej mistrzowskiej formy. Aż mi żal, że nie było żadnych tłumów, by obserwować moje loty. Ale to Finlandia, niewdzięczny naród, który cieszy się z powrotu Emeryta Aho. Pojawiło się kilka zgrzybiałych staruszek oraz jakaś jedna laska, która wyglądała na bardzo posikaną, kiedy jej odpowiedziałem na powitanie. Dziwię się, że nie poprosiła o autograf - ale to pewnie moja wielka fanka i moimi autografami ma wytapetowany pokój. Lindström, który chyba zapomniał, co to fanka, przyszedł sam i zaczął ją zagadywać. Dziwne, nie przypominam sobie, żeby Lindström był taki obrotny - co za desperacja.

Za dwa dni jedziemy do Ruki, skakać pierwszy konkurs Veikkaus Tour. Reszta cyklu dopiero za miesiąc - nie wiem, co za idiota wymyślił tę Rukę, ale nie narzekam, bo tam nigdy nie wieje.

Ylianttila unika odpowiedzi na pytanie, co z moim przyjęciem do kadry... Przestaje mi się to podobać.

czwartek, 4.6.2009

Zacząłem przygotowania do następnego sezonu. Postanowiłem zostać na czas letni w kraju, bo w Japonii za dużo ludzi i tłok na skoczniach. Dziś Vaciak zwołał nas na pierwszy trening na Puijo, co nie było najlepszym pomysłem. Vaciak waży średnio tyle co trzech skoczków, więc jest odporny na wszelkie ruchy powietrza. Tymczasem w prowincji huragan mamy - pozrywało linie elektryczne i według gazet 50 tysięcy domów nie ma prądu. Vaciak kazał nam być mężczyznami i zasuwać na skocznię, choć krzesełka z wyciągu wiatr porwał i uniósł ze sobą. Podobnie stało się z Joonasem, który dostał na buli podmuch i zawisł na świerku. Ja w ogóle się nie odbiłem na progu, więc udało mi się wylądować bezpiecznie na 50-tym metrze. Matti z kolei dostał podmuch z przodu i poleciał na 150-ty metr - czyli lądował na płaskim. Ale ten spryciarz ustawił sobie tam kanapę i rozłożył wszędzie wokół poduszki.

Trening skończył się, kiedy Vaciakowi zwiało krótkofalówkę, zaś sam Vaciak prawie został pozbawiony łysej glacy, kiedy ponad wieżą trenerską przeleciał talerz anteny satelitarnej. Vaciak doszedł do wniosku, że musi wrócić do domu i umocować własną solidniej, bo mu przepadną amerykańskie odcinki "Mody na sukces". Wspominał też o zajściu do elektronicznego po generator prądu, na wypadek gdyby znów odcięli - co zdarzyło się dziś kilka razy...

Powinniśmy byli pojechać do Ruki, tam nigdy nie wieje.

środa, 27.5.2009

Pisałem ostatnio, że po to mamy w okolicy trzy psychiatryki, żeby w nich w ludzi zamykać. Okazało się, że i to nie wystarcza. Gazety teraz trąbią, że z największego wariatkowa w kraju nawiał im czubek - niebezpieczny przestępca. Poważnie wątpię w wymiar sprawiedliwości oraz służby bezpieczeństwa - no ale ja się wyprowadzam do Japonii. Im szybciej, tym lepiej. Na razie zabarykadowałem się w domu i nie ruszam się bez eskorty. Kto wie, kiedy jakiś świr wyskoczy zza krzaka? A wiadomo, że gwiazdy takie jak ja zawsze będą na celowniku.
 
Za eskortę robi mi Joonas, który z powodu kryzysu musiał zamknąć swój jednoosobowy serwis pralkowy i sprzedać jedyną posiadaną pralkę. Codziennie ją rozkładał i składał do kupy w ramach wprawiania się w fachu - co za idiota. Teraz ma w każdym razie dużo wolnego czasu, więc poza odwiedzinami u Sanny zachodzi także do mnie i żali się na cały świat. Nie mogę go słuchać, więc w międzyczasie powtarzam sobie japońskie słówka.
 
Tak sobie myślę, że jak się zwolniło miejsce w wariatkowie, to może by Vaciaka wzięli na odwyk serialowy...?

poniedziałek, 25.5.2009

U nas prawie lato. Śnieg jeszcze leży w niektórych miejscach, ale przysłowie mówi, że fińskie lato jest krótkie i mało śnieżne. Nie mam czasu na internet, ponieważ wciąż załatwiam przeprowadzkę do Japonii. Czekam, aż Ylianttila ogłosi kadrę na następny sezon.
 
Vaciak już to zrobił i nie wiem, czy mu się coś pomyliło, ale w składzie pojawiło się moje nazwisko. A ja zawsze mówiłem, że w tej kadrze nie ma miejsca dla dwóch Janne. Niby Aho oficjalnie do kadry nie należy, ale ja się nie dam nabrać na takie tanie sztuczki. Aho posunął się nawet do tego, że według jakichś rzekomych przepisów FIS-u nie może przez pół roku skakać - nigdy o czymś takim nie słyszałem. Wiem, że to wszystko jest spisek, żeby Mistrza zatrzymać w Finlandii. Moja wola jest jednak niezłamana.
 
Poza tym tu jest niebezpiecznie - w piątek mieliśmy na mieście strzelaninę. Przyszedł jakiś czubek po pijaku na rynek i zastrzelił trzy osoby. A ja się pytam: po co mamy w Kuopio trzy psychiatryki??? Takich powinni zamykać!
 
Pastuch znów jest gwiazdą mediów. Żalił się ostatnio w telewizji, że nie ma sponsora. Co za dureń! Niech się cieszy, że Veikkaus Tour się w ogóle odbędzie. Hiihtoliitto sypie się coraz bardziej - wcześniej odłączyli się skejci i ci no, co z góry na nartach zjeżdżają, a teraz ci normalni narciarze - zostały skoki i kombi, jaki dóóóóóóóóóóóóół. Co gorsza, jak podliczono wydatki wszystkich dyscyplin, to okazało się, że skoczkowie wydają dziesięć razy więcej niż na przykład kombiciule. To mnie niepokoi, bo przecież my oszczędzamy jak się da - na przykład sypiamy na campingu zamiast w Rantasipi w Ruce. To oznacza tylko jedno: przekręt. To na pewno Vaciak odprowadza kasę bokiem na swoje ekskluzywne seriale - przecież z każdego wyjazdu przywozi jakąś serię na dvd. Podejrzewam, że przestały mu się mieścić w domu, więc drugie mieszkanie kupił i tam je składuje. I wszystko jasne!
 
No ale mnie to nie obchodzi. Wyprowadzam się do Japonii, a tam nikt nie żałuje kasy na elitarny sport. Banzai!

sroda, 22.4.2009

Nic nie pisze, bo jestem bardzo zajety. Zalatwiam wyjazd do Japonii i japonskie obywatelstwo. Straszna tam biurokracja, gorsza niz u nas. Chyba ze to wina Vaciaka, ktoremu dalem do przetlumaczenia papiery, skoro on taki zaawanasowany w mowie skosnookich. Moze to nie byl najlepszy pomysl. Nic dziwnego, ze nie mam zadnej odpowiedzi. Nie wiem, co Vaciak napisal w tych papierach. Nie mam nawet gwarancji, ze w ogole je wyslal.
 
Z innych nowosci - ponoc nasza skocznia na Puijo wymaga remontu. Ciekawe, kto to wymyslil? Vaciak chyba nie ma co robic, skoro wystarcza mu czasu na wywiady dla telewizji. (Nic dziwnego, ze moje arcywazne papiery leza podlogiem). No ale Vaciak zobaczy kamere, to od razu glupieje. Powiedzial, ze niedlugo nie da sie skakac na Puijo, bo zawodnikow puszcza sie juz z najnizszej belki, a skoki i tak coraz dluzsze. Oszustwo jakies i tyle. Pewnie chca zmienic profil skoczni specjalnie dla Aho. Jestem oburzony!
 
Ponoc zagrozone sa tez konkursy olimpijskie w Van Cover. Ktos zlozyl pismo, ze powinny sie odbyc tez zawody dla kobiet, a tych olimpiada nie uwzglednia. To baby w ogole skacza na nartach??? Pierwsze slysze... Nie mam oficjalnego zdania, ale uwazam, ze skoki to elitarny sport dla mezczyzn, a baby do garow!!!
 
 

środa, 1.4.2009

Za przykładem Mistrza idą inni. Dziś zadzwonił Ylianttila i radośnie oznajmił, że do Japonii przenosi się także Małysz, więc będę miał odpowiednie towarzystwo. Nie wiem, co to miało znaczyć, ale na wszelki wypadek się obraziłem. W necie rzeczywiście, aż huczy od doniesień. Nie wiem osobiście, czy jest się czym rajcować. Małysz coś tam kiedyś rzeczywiście chyba wygrał, ale przecież nie może się równać z takim mistrzem jak ja. Nie mam nic przeciwko skakaniu z mniej lub bardziej bliskimi kolegami, ale niech sobie nie wyobraża, że zostanie liderem kadry.

wtorek, 31.3.2009

Została mi wyrządzona największa krzywda na świecie i więcej nie zamierzam tak się dać poniżać. Wyprowadzam się do Japonii, to już postanowione, i nic nie odwiedzi mnie od tego zamiaru.
 
Była wiosna, po zawodach w Lahti szykowałem się, by powitać całą tę bandę degeneratów (czyli Puchar Świata) jak to pan w Kuopio na Puijo (w planach było uroczyste otwarcie skoczni z moim występem jako głównym punktem programu), kiedy to ziścił się jeden z moich najgorszych koszmarów. Ten... ten... vittu vittu vittu perrrkele... aż się znów zapowietrzyłem. Ten emeryt Aho, ta największa zmora, amator szpilek, maszyn do szycia oraz turniejów, którego najlepszą decyzją życiową było przejście na emeryturę, ogłosił, że wraca do skoków.
 
Wciąż nie wiem, co powiedzieć na taką bezczelność i afront, więc postanowiłem tym razem działać. Wyczaiłem Aho w Hencce na koncercie Kroisosów (znów urządzili przyjezdnym pokaz swojego rzępolenia, a na koniec Kantee się rozebrał, co wygoniło nawet tych pięciu ludzi, którzy mieli nieszczęście tam być) i postanowiłem go upić, a następnie upitego utopić w przeręblu. Niestety, Aho okazał się mieć mocniejszą głowę ode mnie i to ja obudziłem się nad ranem w rynsztoku. Nie zrażony tym opracowałem kolejny plan - postanowiłem się przebrać i go uwieść (z moją urodą nikt nie ma szans), a w strategicznym momencie wbić mu nóż w plecy. Niestety, Aho stwierdził, że nie lubi brunetek, po czym zwinął się do hotelu z jakąś blondyną. A do mnie zaczął się przypieprzać pijany Joonas, co za dóóóóóóóóóóół.
 
Ponieważ moje przebiegłe plany spełzły na niczym i Aho wyjechał z Kuopio cały i zdrowy, żeby zacząć treningi, popadłem w depresję i chlałem kossu przez dwa tygodnie. Poszła na to połowa moich oszczędności. W międzyczasie skończył się sezon, dostałem opieprz od Vaciaka, że nie odbierałem, kiedy dzwonił, żeby dowiedzieć się, co się działo w ostatnich odcinkach "Mody na sukces". To przeważyło szalę. Uznałem, że nie dam sobą tak pomiatać. Już zacząłem się dowiadywać u Ylianttili o miejsce w kadrze Japońców, a Daiki obiecał mnie przyjąć do siebie, zanim stanę na swoim. Tak, Japonia będzie moją nową ojczyzną. Pożyczyłem od Vaciaka Szoguna oraz jego płyty z nauką języka - uwierzycie, że "ee" oznacza po japońsku "tak"? Nie będzie łatwo, ale co to dla takiego mistrza jak ja??? Konkurencja ostra, bo 39-letni Okabe wygrał ostatnie zawody na Puijo, w dodatku wiek emerytalny jest chyba jakieś dziesięć lat wyższy, ale nie zamierzam się poddawać. Ostatecznie jestem najlepszy.
 
Photo 1 of 27

Video

Puijonlaakso 70 200
 

Windows Media Player